Od starożytności aż do czasów rewolucji francuskiej demokracja nie była ustrojem o szczególnym znaczeniu w teorii i praktyce polityki. Dopiero powstanie Stanów Zjednoczonych spowodowało, że demokracja na powrót stała się realnym wyborem ustrojowym, a jej specyfiką zaczęli się interesować myśliciele polityczni. Zabezpieczenie przed tyranią większości było jednym z głównych problemów ustrojowych, z którymi mierzyli się amerykańscy ojcowie założyciele. James Madison i Thomas Jefferson rozumieli „despotyzm wyborczy” czy „tyranię frakcji większościowej” jako problem niepodzielonej, nieograniczonej władzy demokratycznej. Rozwiązaniem tego problemu było przyznanie praw mniejszości oraz mechanizmy kontroli i równowagi. Madison przeciwstawiał demokrację pośrednią (nazywaną przez niego „republiką”) demokracji bezpośredniej (nazywanej „demokracją”). W „Federaliście nr 10” uzasadniał on, iż republika jest najbardziej pożądaną formą rządu, gdyż „demokracje przedstawiały obraz walk i zamieszek i zawsze stwarzały zagrożenie dla bezpieczeństwa osobistego i praw własności.