Melmana, autorów pracy pod tytułem Każdy szpieg to książę:
We wczesnym okresie formowania się wywiadu takie rekomendacje wystarczały. Jego przeszłość nie była przedmiotem dociekań.
Przez następne siedem lat Levi pracował w sekcji obsługi logistycznej Wydziału Wsparcia, zajmującej się prowadzeniem tajnej obserwacji dyplomatów lub osób podejrzewanych o powiązania z obcym wywiadem. Pod pozorem kultywowania własnego hobby fotografował dziesiątki pracowników izraelskiej SB. Dzięki temu od połowy lat pięćdziesiątych znaczna część personelu izraelskiego kontrwywiadu, liczącego wówczas kilkuset funkcjonariuszy, była doskonale znana polskiemu wywiadowi, a za jego pośrednictwem radzieckiemu KGB i niewykluczone, że także innym służbom wywiadowczym bloku wschodniego.
Polowanie i aresztowanie Pierwsze sygnały o istnieniu wrogiego agenta (kreta) w strukturach Szin Betu dostarczył pewien polski imigrant, będący w przeszłości prawdopodobnie funkcjonariuszem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego lub jego następcy - Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego. Informator ten nie znał jednak tożsamości agenta ani innych szczegółów przydatnych dla kontrwywiadu do identyfikacji poza pseudonimem operacyjnym („Lutek”).