Benedykt Polak (, ur. ok. 1200, zm. po roku 1251) – zakonnik rzymskokatolicki, franciszkanin, polski podróżnik, autor sprawozdania De Itinere Fratrum Minorum ad Tartaros, będącego relacją z pierwszej wyprawy Europejczyków do stolicy imperium mongolskiego, która trwała od 16 kwietnia 1245 roku do 18 listopada 1247 roku.

Życie przed wyprawą Urodził się około 1200 roku. Pojawiające się informacje o tym, jakoby pochodził z Wrocławia czy z Wielkopolski pozostają nieudokumentowane. Nie wiadomo, czy Benedykt jest tym imieniem, które otrzymał on przy chrzcie, czy też tym, które przybrał wstępując do zakonu i przyjmując święcenia kapłańskie, co miało miejsce około roku 1236. Być może jego imię wiąże się ze świętym Benedyktem – polskim pustelnikiem z XI wieku, którego kult znany był m.in. w Oławie.

Niewiele wiadomo o jego młodości, pewne przesłanki wskazują jednak, że był rycerzem. Zapewne większość z około dziewięciu lat swojego życia zakonnego przed wyprawą do Mongolii spędził poza murami klasztoru. Dzięki temu stał się doświadczonym wędrowcem, dobrze zorientowanym w geografii wschodniej Europy. Biegle władał łaciną oraz językiem staroruskim. Języki słowiańskie były wówczas dużo bardziej podobne do siebie niż współcześnie, ale mimo to swobodne porozumiewanie się nimi wymagało częstszego kontaktu i praktyki. Może to wskazywać, że miejsce urodzenia Benedykta stanowił wschód rozdrobnionej wówczas Polski lub że przebywał przez dłuższy czas na którymś z dworów książąt, z których kilku miało za żony Rusinki albo też że był jednym z rycerzy od jakiegoś czasu dość intensywnie osadzających swoje domostwa na wschodzie krajuhttp://www.benedyktpolak.org/pierwsza-wyprawa-2004.html.

Jeśli posiadał jakiś majątek, to i tak około 1236 roku wszystko, co miał, rozdał ubogim, gdy w zgodzie z zasadami głoszonymi przez św. Franciszka z Asyżu i idąc za jego ideałami został zakonnikiem. Wtedy właśnie zaczęły powstawać w Polsce pierwsze klasztory tego nowego zakonu. Przystąpić do braci mniejszych mógł właściwie każdy. Ci, którzy jak Benedykt Polak pragnęli przyjąć ten sposób życia, musieli poddać się regule zatwierdzonej bullą Solet annuere papieża Honoriusza III z 29 listopada 1223 roku.

Wyprawa Giovanniego da Pian del Carpine i Benedykta Polaka na dwór wielkich chanów mongolskich Ówczesna wiedza Europejczyków o Środkowym i Dalekim Wschodzie thumb|250px| Główne średniowieczne szlaki handlowe Eurazji w drugiej połowie IX wieku. Kupcy z Europy docierali jednak wówczas tylko do państwa Samanidów Do czasu tej wyprawy docierały do Europy bardzo nieliczne wieści o środkowej Azji, informacje takie przywozili głównie żeglarze. Na początku XIII wieku Europa miała więc mgliste pojęcie o ziemiach leżących na wschód od Morza Kaspijskiego. Na ówczesnych mapach były dość wiernie zarysowane jedynie południowe brzegi Azji, rozpoznane przez podróżników arabskich. Co prawda wcześniej wędrowano najkrótszą drogą lądową do Azji zwaną Jedwabnym szlakiem, jednak jego znaczenie zmalało w VI wieku n.e. ze względu na napływ ludów tureckich do Azji Środkowej. Podboje tureckie i mongolskie w następnych stuleciach sprawiły, że szlak ten w ogóle przestał istnieć. thumb|250px|Mapa Al-Idrisiego z 1154 roku Horyzont geograficzny Europejczyków w średniowieczu był więc niezwykle ograniczony. Najlepiej świadczy o tym dokładna mapa znanych lądów sporządzona w 1154 roku przez arabskiego geografa Muhammada Al-Idrisiego dla króla Sycylii Rogera II. Niemal wszystko, co znajdowało się na wschód od wybrzeży Morza Kaspijskiego, stanowiło na niej terra incognita. Wyobrażenia o tym, co jest dalej, sprowadzały się do opisów dziwacznych stworów i dzikich ludów. Granicą znanego wówczas świata były Himalaje i Ural. Za tymi górami miały się rozpościerać legendarne krainy Madżudż i Sin, o których jeszcze w starożytności opowiadali kupcy wędrujący przez prawie tysiąc lat Jedwabnym Szlakiem.

Tło historyczne thumb|250px|Bitwa pod Legnicą (1240) Mongołowie, których potęga rosła systematycznie od początku XIII wieku, pustoszyli środkowo-wschodnią część Europy, wzbudzając przy tym paniczny strach wśród jej mieszkańców. Ten ówczesny blitzkrieg pod względem szybkości manewrów w niczym nie ustępował XX-wiecznym wojnom światowym. W ciągu doby armia mongolska potrafiła przemieścić się na odległość nawet ponad 100 km. Podobnie szybko działała ich poczta, a jeszcze szybciej – dobrze wyszkoleni zwiadowcy, co umożliwiało zajmowanie upatrzonego terytorium przy minimalnych stratach własnych. thumb|250px|Polska w roku 1241 Na terenie południowej i wschodniej Europy Mongołowie pojawiali się nagle, z dnia na dzień, paląc i niszcząc wszystko, mordując oraz zabierając ze sobą tysiące jeńców. Nikt nie znał ich planów i kierunków podbojów. Wiadomo było tylko, że ufortyfikowane miasta, a nawet zamki i warowne kościoły, w których zdołano w porę zamknąć bramy, na ogół były pozostawiane przez nich w spokoju, gdyż przestawał wówczas działać podstawowy atut – zaskoczenie. W Polsce i wielu innych krajach najeźdźców nazywano Tatarami, ale nie od starożytnej greckiej nazwy piekła – Tartar, jak błędnie sądzono w przeszłości. Według obecnej wiedzy to przygraniczne plemię Tatarów (lud pokrewny Mongołom) wsławiło się takim okrucieństwem, że jego nazwa przeniesiona została na wszystkie szczepy mongolskie, a za pośrednictwem karawan kupieckich dotarła także do Europy.

W 1240 roku Batu-Chan (założyciel Złotej Ordy i wnuk Czyngis-Chana) zdobył Kijów i prawie całą Ruś. Łupieżcze ataki dotykały również ziemie państwa polskiego pogrążonego wtedy w rozbiciu dzielnicowym. Szczególnie tragiczne skutki przyniosła wyprawa z 1241 roku. Jej kulminacyjnym punktem była bitwa pod Legnicą, gdzie rycerstwo polskie wspierane przez garstkę krzyżaków, joannitów i templariuszy, starło się z Mongołami i poniosło sromotną klęskę. Na polu bitwy poległo 7 tysięcy rycerzy oraz książę śląski Henryk II Pobożny, co, w opinii wielu historyków, znacznie oddaliło moment zakończenia rozbicia dzielnicowego w Polsce.

Wojska mongolskie uderzyły również na Węgry i Bałkany, a następnie w szybkim pochodzie dotarły pod Wiedeń i nad Adriatyk. Średniowieczny kronikarz Mateusz w Chronica Majora pisał o nich:

Skłóceni europejscy władcy nie byli w stanie skutecznie przeciwstawić się Mongołom. Nieprzerwanie trwała walka o dominację w Europie pomiędzy cesarzem Fryderykiem II a papieżem Grzegorzem IX. Od południa napierali Saraceni, którzy już na dobre zadomowili się w Hiszpanii. Rosnąca potęga egipskich Mameluków zaczęła zagrażać istnieniu państw łacińskich. Trwały wyprawy krzyżowe i całe chrześcijaństwo na nich właśnie skupiło swoją uwagę. Kiedy wydawało się, że już nic nie jest w stanie uchronić Europy przed Mongołami, nagle w 1242 roku wojska Batu przygotowujące się do szturmu na Triest niespodziewanie wycofały się na stepy nadwołżańskie. Kurier ze stolicy chanów mongolskich, przyniósł bowiem wiadomość o śmierci Ugedeja. Batu wolał więc wrócić do swojej rezydencji Saraj nad Wołgą w Złotej Ordzie, by mieć większy wpływ na wybór nowego władcy. Na Zachodzie jednak o tym nie wiedziano i lada dzień spodziewano się kolejnego najazdu.

O tym, co dzieje się w dalekiej Azji, królowie europejscy i papież wiedzieli niewiele, jednak mogli mieć poczucie zagrożenia. Od arabskich kupców i żeglarzy dochodziły do nich wieści, że najazdom mongolskim uległo już wiele krajów, w tym Chiny, Korea, Tybet, Turcja, Persja, Indie, państwa zakaukaskie, a w Europie – Ruś, Polska, Węgry, Wołoszczyzna, Mołdawia, Chorwacja i Dalmacja.

Przygotowania do wyprawy thumb|250px|Trzecia legacja (dominikańska). Ascelin z Lombardii i Szymon z Saint-Quentin otrzymują list od papieża Innocentego IV i dostarczają go mongolskiemu dowódcy wojskowemu Bajdżu Coraz bardziej uświadamiano sobie, że jedną z przyczyn kolejnych porażek w starciu z Mongołami był brak szczegółowych wiadomości o ich kulturze, obyczajach, wierzeniach, doktrynie wojennej i taktyce prowadzonych podbojów. W celu zdobycia potrzebnej wiedzy na kilka lat przed tatarskim najazdem na Polskę wyruszyli na wschód węgierscy dominikanie w poszukiwaniu Wielkich Węgier (Magna Ungaria), lecz dotarli zaledwie do kilku świeżo podbitych krajów. Otrzymali od Batu-chana list z pogróżkami skierowany do króla węgierskiego Beli IV. thumb|250px|Czwarta legacja (dominikańska). André de Longjumeau przyjmuje od papieża Innocentego IV list skierowany do wielkiego chana Nowy papież Innocenty IV najpierw apelował o zorganizowanie wyprawy krzyżowej przeciwko Tatarom. Gdy jego starania nie znalazły zrozumienia, wówczas w 1245 roku rozpoczął przygotowania do nawiązania z nimi kontaktów. Realizację tego zadania powierzył franciszkanom i dominikanom, którzy prowadzili wówczas intensywną działalność misyjną na wschodzie Europy. Aby zwiększyć szansę dotarcia posłów do celu, papież zdecydował się wysłać jednocześnie aż cztery swoje poselstwa (legacje) do stolicy Mongołów (dwa złożone z dominikanów i dwa – z franciszkanów), jadące różnymi drogami. Na czele pierwszej misji stanął franciszkanin Wawrzyniec, drugiej – również franciszkanin – Jan di Piano Carpini, a trzeciej – dominikanin Ascelin z Lombardii (ta wyprawa zdołała w lipcu 1247 roku dotrzeć tylko do Zakaukazia, skąd po doznaniu wielu upokorzeń zakonnicy wrócili przywożąc papieżowi latem 1248 roku jedynie list od mongolskiego wodza Bajdżu). O czwartej misji dominikańskiej pod przywództwem André de Longjumeau wiadomo bardzo niewiele.

Dotarło do stolicy mongolskiej i wróciło tylko drugie poselstwo (zmierzające trasą północną), właśnie to, w którym brał udział Benedykt Polak. Na czele tej legacji papież postawił swojego doświadczonego dyplomatę Giovannniego da Pian del Carpine (Jana di Piano Carpini, Jana z Doliny Grabów), który był Włochem, jednym z pierwszych uczniów i towarzyszy św. Franciszka z Asyżu i prowincjałem zakonu franciszkanów na Polskę. Przebywał on wiele lat w Polsce, nieźle znał język polski (niektórzy historycy nawet przypisywali mu polskie pochodzenie) i przyjaźnił się z księciem Bolesławem Rogatką. Wcześniej działał także jako misjonarz w Tunisie, przebywał w Hiszpanii i tworzył prowincje zakonne w całej Europie, także w Polsce. Po klęsce pod Legnicą i śmierci Henryka Pobożnego, przejęty tragedią najazdu Tatarów Carpini udał się na dwór papieski. Pod wpływem nieszczęść, jakie spadły na Polskę (i z inicjatywy książąt polskich), został tam orędownikiem sprawy ratowania Europy przed Tatarami.

Carpini zaproponował papieżowi, aby w niebezpiecznej podróży towarzyszył mu zakonnik Benedykt, którego poznał podczas pobytu w Polsce i który mógłby teraz pełnić rolę przewodnika, sekretarza, tłumacza i eksperta w sprawach języka i obyczajów Rusinów. Innocenty IV zgodził na to, gdyż według jego wiedzy istniała nadzieja, że wysłannicy najszybciej porozumieją się z wielkim chanem właśnie w języku ruskim, ponieważ na jego dworze w tamtym czasie przebywało wielu jeńców z ziem Europy Wschodniej. Według przypuszczeń historyków Benedykt już przed wyprawą mógł znać również język mongolski (być może był jednym z rycerzy polskich wziętych przez Mongołów do niewoli po bitwie pod Legnicą, albo też poznał ten język kontaktując się z jeńcami mongolskimi wziętymi przez Polaków po bitwie pod Raciborzem).

Politycznymi celami papieża było zaprzestanie przez Mongołów dokonywania najazdów na kraje chrześcijańskie, nawrócenie chana i jego poddanych na wiarę w Chrystusa (przyjęcie przez nich chrztu) oraz ewentualnie pozyskanie ich jako sprzymierzeńców w walce z muzułmanami w Ziemi Świętej. Takie właśnie zadania otrzymali uczestnicy wyprawy, ponadto papież zobowiązał ich do pilnego obserwowania wszystkiego, co zobaczą po drodze, a zwłaszcza do dokładnego poznania wierzeń, obyczajów, praw i systemu politycznego państwa Mongołów. Polecił, aby franciszkanie jak najwięcej dowiedzieli się o planach ewentualnych kolejnych podbojów, o zasobach i siłach militarnych