Aleksander Labuda Aleksander Labùda (ur. 9 sierpnia 1902 w Mirachowie, zm. 24 października 1981 w Wejherowie) – kaszubski felietonista, pisarz, poeta i ideolog, współtwórca Zrzeszenia Regionalnego Kaszubów w Kartuzach. Swoje felietony podpisywał pseudonimem Gùczów Mack, pochowany na cmentarzu parafialnym w Strzepczu.
Młodość Urodził się w Mirachowie k. Kartuz jako syn Antoniego i Antoniny z d. Ruchniewicz. Jego ojciec, który pisał się Labudda (ur. 8 września 1867, zm. 7 marca 1964), był listonoszem na poczcie w Mirachowie, matka (ur. 15.05.1878) była córką rolnika z Lipusza k. Kościerzyny, ukończyła Gimnazjum Żeńskie w Kościerzynie, prowadziła też karczmę w Mirachowie. Mieli troje dzieci: córki Pelagię i Helenę, które zostały zakonnicami, i syna, najmłodszego z nich. alt=Dom Aleksandra Labudy w Stryszej Budzie|mały|Dom Aleksandra Labudy w Stryszej Budzie Antonina Labudda zmarła 3 maja 1904 r., ojciec ożenił się ponownie z Melanią Hinc (ur. 27 lutego 1881, zm. 3 maja 1970) i rodzina zamieszkała w Stryszej Budzie, 3 km na wschód od Mirachowa. „Aleks”, jak go nazywano, w 1916 r. ukończył 7-klasową niemiecką katolicką szkołę podstawową, tzw. ludową, w tymże Mirachowie. Miał siedmioro przyrodniego rodzeństwa z drugiego małżeństwa ojca: 2 braci i 5 sióstr. W jego domu mówiono po kaszubsku, w szkole i w urzędach po niemiecku, a nauka religii i przygotowanie do pierwszej komunii odbywały się w języku polskim, w odległym o 6 km Sianowie. W latach 1918–1920 Aleksander Labuda dokształcał się w j. polskim na kursach w Mirachowie i w Miechucinie. Należał do najzdolniejszych uczniów. Edukację kontynuował w latach 1920–1923 w Państwowym Seminarium Nauczycielskim Męskim w Kościerzynie. Tu poznał głębiej sprawy kaszubskie, głównie dzięki kontaktom z „młodokaszubą”, poetą i katechetą, ks. Leonem Heykem, odkrył i ugruntował swą kaszubską tożsamość.
15 lipca 1923 r., po zdanym egzaminie, Aleksander Labuda otrzymał świadectwo dojrzałości, a po wakacjach (1 sierpnia 1923 r.) podjął pracę w zawodzie nauczyciela w Lini. Wkrótce został kierownikiem niewielkiej tamtejszej szkoły, w której pracował do końca 1927 roku. W tych latach angażował się w różne działania społeczne, m.in. sekretarzował kołu Towarzystwa Powstańców i Wojaków w Lini. Lokalni działacze katoliccy spowodowali jego wydalenie z TPiW oraz chrześcijańskiej organizacji nauczycielskiej za „wygłaszanie poglądów komunizujących i antyklerykalnych” i przeniesienie do Zelewa k. Luzina, gdzie szerszej działalności prowadzić nie mógł. W małej szkole w Zelewie pracował do końca marca 1929 r. Opisał ją w swych kaszubskich wspomnieniach. Krótko potem powołano go na ćwiczenia wojskowe, na których jednak prawdopodobnie nie był, choć najpewniej zdobył podstawowe przeszkolenie wojskowe w seminarium, w TPiW, a później w Polskim Związku Zachodnim.
Działalność w kręgu zrzeszeńców Potem rok pracował w szkole w Skępem k. Torunia, gdzie go karnie przeniesiono za politykowanie, a z końcem czerwca 1930 r. Labuda przerwał pracę nauczycielską i postanowił zająć się działalnością na rzecz Kaszubów. W 1928 r. po raz pierwszy spotkał się z dr. Aleksandrem Majkowskim, wydawcą „Gryfa” – czasopisma, które miał czytać z wielką pasją. Spotkanie to było przełomowym momentem w jego życiu i utwierdziło Labudę w przekonaniu o odrębności języka i narodu kaszubskiego. Licznymi przemyśleniami dzielił się z Janem Trepczykiem, sąsiadem ze Stryszej Budy, kolegą z ławki szkolnej, a później z Seminarium Nauczycielskiego w Kościerzynie, który również odwiedził wtedy Majkowskiego. Jan Trepczyk był wtedy nauczycielem w niedalekim Miszewie, Labuda go często spotykał i razem opracowywali m.in. kaszubską gramatykę. Wspólnie postanowili też założyć Zrzeszenie Regionalne Nauczycieli Kaszubów, aby dla sprawy kaszubskiej pozyskać nauczycieli niezrzeszonych w innych organizacjach nauczycielskich.
18 sierpnia 1929 r. Aleksander Labuda, Jan Trepczyk i Alojzy Stoltmann zwołali nauczycieli do Kartuz na zjazd założycielski planowanej organizacji. Przebieg jego był bardzo burzliwy. W Dworze Kaszubskim przemawiał wtedy m.in. Aleksander Majkowski. Namawiał do powołania organizacji dla wszystkich chętnych Kaszubów, szerzej niż zawodowo-nauczycielska. I już 1 września 1929 r. ten projekt zaczęto realizować tworząc Zrzeszenie Regionalne Kaszubów (ZRK). Przewodzili mu właśnie Aleksander Majkowski (prezes), Aleksander Labuda (wiceprezes) i Jan Trepczyk (sekretarz). Ich zwolenników i współpracowników przybywało i szybko zaczęto ich nazywać „zrzeszeńcami”. Najbardziej czynni z nich byli Labuda, Trepczyk, Jan Rompski, Stefan Bieszk, Feliks Marszałkowski, i ks. Franciszek Grucza.
Aleksander Labuda zaczął pracę organizacyjną w ZRK oraz dał o sobie znać jako publicysta. Oficjalnie zadebiutował we wrześniu 1930 r. na łamach „Chëczë Kaszëbsczi”, niedzielnego dodatku do „Dziennika Gdyńskiego” – był jej redaktorem. W pierwszym numerze „Chëczë” Labuda opublikował wiersz „Wałë”, a w nim swoje credo twórcze i życiowe: „Chcę dlô kraju trvac ë żëc.” Wydano 4 numery tego „dodôwku”, a po jego zawieszeniu Aleksander Labuda krótko pisał w kwartalniku „Bënë ë bùten”, gdzie zamieścił kilka wierszy, m.in. cykl 4 utworów „Cąg roku”. Ten tytuł jednak szybko upadł. Niemniej jednak Aleksander Labuda zaczął być znany, a jego słowa „Droga do morza prowadzi przez serca Kaszubów” umieścił na okładce swej broszury „Czy Kaszubi są Polakami?” działacz regionalny Al. Fonek (Alfons Cierocki) z Kartuz. Książka z tym mottem wyszła w sierpniu 1931 r.
Labuda nawiązał też wtedy współpracę z „Gryfem”, czwartym wcieleniem pisma, które założył w 1908 r. sam Aleksander Majkowski, i zaczął redagować jego dodatek comiesięczny pt. „Gryf Kaszubski. Pismo dla ludu pomorskiego”. Od października 1931 r. do września 1932 r. Labuda wydał 12 numerów tego dodatku, który miał być głosem działaczy ZRK. Publikował w nim po polsku i kaszubsku, zamieszczał szkice historyczne i językowe, wiersze i krótkie opowiastki, a przede wszystkim felietony. Już w pierwszym numerze, na ostatniej stronie pojawił się tytuł „Gùczów Mack gôdô”. Narodził się ten sławny bohater – „alter ego” autora.
Ogółem w „Gryfie Kaszubskim” pojawiło się 10 tych felietonów. Połowę z nich Labuda wydał własnym nakładem w Kartuzach w dwóch rzutach w 1933 i 1934 r. w małym bibliofilskim tomiku pt. „Kąsk do smiéchù” dodając krótki wstęp i zabawny wiersz-fraszkę „Kątór ë żabë”. Powoli jednak bohater i jego autor zaczęli zdobywać sobie popularność i Labuda kontynuował pisanie felietonów przez wiele lat aż do końca życia. Napisał ich ponad 300. W 1935 r. ukazała się też kolejna książka z utworami „Aleksa” – 7 jego wierszy, m.in. „Marsz Zrzeszińców”, „Rok stari” i „Òjcze nasz”, włączył Jan Trepczyk do wydanego wtedy zbioru pt. „Kaszëbsczi piesniôk. Dzél I” (Rogoźno Wlkp. 1935).
W tamtym okresie działacze ZRK przejmowali zadania rozpoczęte przez młodokaszubów. Aleksander Labuda należał niewątpliwie do czołowych zrzeszeńców. Podkreślał, iż zrzeszeńcy w istocie pragną dla swych ziomków jedynie: równych praw, bytu wolnego, szacunku dla wartości dziedzicznych, dla języka i zwyczajów – wszystko po to, by nie utracić kaszubskiej tożsamości. Ale nie znaleźli zrozumienia. Władze oraz konkurencja w postaci Związku Obrony Kresów Zachodnich (późniejszego Polskiego Związku Zachodniego) doprowadziły do zamknięcia „Gryfa Kaszubskiego”, a dwa lata później przestał wychodzić – już na zawsze – sam „Gryf”.
Aleksander Labuda zdobył jednak cenne doświadczenie i nie odpoczywał długo. W marcu 1933 r. ukazała się ulotka z nagłówkiem „Kaszubi!...” reklamująca nowe czasopismo – „Zrzesz Kaszëbskô” (Kaszubską Więź), a w maju pierwszy numer. Ulotka głosiła, że jest to „pierwsza i jedyna gazeta redagowana w duchu kaszubskim!” Z przerwami i przygodami „Zrzesz” i jej dodatek „Chëcz Kaszëbskô” ukazywały się do wojny – najpierw w Gdyni, potem w Kartuzach i Mirachowie. Wydano ok. 120 numerów. Z jednej strony pismo stało się organem prasowym ZRK, z drugiej zaś – działalność samego Zrzeszenia sprowadziła się głównie do wydawania „Zrzeszy”. Podporą jej był niewątpliwie Labuda – główny redaktor i „spiritus movens” tych posunięć. Dzięki niemu to niepozorne pismo, wydawane do tego w niewielkim nakładzie, głośno propagowało sprawy kaszubskie i kulturę (m.in. drukowało fragmenty powieści „Żëcé i przigòdë Remùsa” A. Majkowskiego), ale wzbudzało też kontrowersje oraz przeciwdziałania władz. Labuda kontynuował w „Zrzeszy” publikowanie artykułów historycznych, kulturalnych, nowelek i wierszy, jak również felietonów „Gùczów Mack gôdô”, ale często zabierał głos na tematy aktualne: polityczne, społeczne i in.
Stanowcze poglądy Labudy, a także liczne wystąpienia publiczne, niekiedy na granicy ekscesu, powodowały ataki władz i przeciwników. Zrzeszeńcy też nie stosowali taryfy ulgowej i atakowali niemal wszystkich, którzy mieli inne zdanie, w tym działaczy-folklorystów, ks. Bernarda Sychtę, a nawet swego wychowawcę – ks. L. Heykego. Niekiedy nie przebierali w słowach i przyklejali przeciwnikom etykietki „wrogów”, czy nawet „zdrajców”. Te same epitety dla każdego znaczyły co innego, nie można ich też pojmować w ich dzisiejszym znaczeniu, ale niewątpliwie walka na słowa była w owych czasach bardzo ostra, choć nie można powiedzieć, że dała więcej dobrego niż złego.
W „Zrzeszy Kaszëbsczi” narastały też trudności materialne. W 1936 r. A. Labuda zaczął starać się o pracę w Urzędzie Skarbowym w Toruniu, którą rozpoczął w roku następnym. Działał też w toruńskim Stowarzyszeniu Miłośników Kaszubszczyzny „Stanica”, wstąpił do PZZ, szukał pracy w radiu w Toruniu, próbował organizować nowe wcielenie ZKR pod nazwą „Zrzesz Naszińców”. Przede wszystkim jednak pisał głównie do „Zrzeszy Kaszëbsczi”, korespondował też obficie z towarzyszami bojów. W latach 1938–1939 publikował mniej, nieco złagodził, a nawet zmienił pewne swoje poglądy, ale przygotował też poważną pracę: „Zasady pisowni kaszubskiej ze słowniczkiem ortograficznym”. Wyszła ona w Toruniu przed samą wojną, za pieniądze autora. Wydrukowano ponoć 1000 egzemplarzy, ale 900 z nich spalili Niemcy zaraz po wkroczeniu do Torunia. Resztę Labuda zdołał rozprowadzić wśród znajomych i zainteresowanych. Kilka egzemplarzy przetrwało do dziś.
10 lutego 1938 r. umarł duchowy nauczyciel Labudy – Aleksander Majkowski. 14 lutego pożegnali go Kaszubi na cmentarzu w Kartuzach. Aleksander Labuda nad jego grobem złożył słynne przyrzeczenie: „Nad prochami sp. Ùmarłégò, dr Aleksandra Majkòwsczégò, kaszëbsczégò knieza z dëcha, przed Bògã w Trójcë Przenôswiãtszi przësygajã mionã zrzeszińców na tã Stanicã, na Czôrnégò Grifa, że wedle wôlë ë żëczeniô Ùmarłégò starżã miec bãdã nad nieskazëtelnoscą nôrodny deje w kaszëbsczich zajmach trzecégò pòkòleniô – do kùńca mégò żëcô. Tak mie dopòmòżë Bóg!” Oprócz spraw duchowych zrzeszeńcy postarali się o przyznanie jeszcze w tym samym roku rządowego „dożywotniego zaopatrzenia wyjątkowego” żonie i dzieciom Majkowskiego – interweniowano u samego prezydenta Ignacego Mościckiego.
Lata wojny We wrześniu 1938 r. kolejnym miejscem pracy Labudy został Podgórz, dzielnica Torunia. W tamtejszej szkole pracował cały rok. Wybuch wojny zastał go w domu rodzinnym w Stryszej Budzie. Po powrocie do Podgórza przesłuchiwała go niemiecka policja. Wrócił do domu i pracował jako nauczyciel w Mirachowie i okolicach. Zaś w początkach 1941 r. zagroziło mu gestapo, które szukało go w związku z jego przedwojenną działalnością. Na Labudę wpłynął też donos tyczący jego nieostrożnej, krytycznej wypowiedzi o Hitlerze. Ostrzeżony w porę pisarz szybko zgłosił się do Wehrmachtu i w ten sposób uniknął aresztowania. Było to na samym początku czerwca, jeszcze przed wojną ze Związkiem Radzieckim.