thumb|Karykatura przedstawiająca artystyczną wizję procesu świni w Lavigny (1457 r.) zamieszczona w brytyjskim kalendarzu-zbiorze ciekawostek The Book of Days autorstwa Roberta Chambersa, wydanym w 2. połowie XIX wieku Procesy zwierząt – przyjęta w historiografii formuła opisująca postępowania karne i inne czynności prawne, których podmiotami – najczęściej stronami w charakterze oskarżonego – były zwierzęta. Zjawisko miało miejsce przede wszystkim na ziemiach europejskich, a okres jego wzmożonego występowania szacuje się na wieki XVI-XVIII. Wśród historyków przyjął się ich podział, pod kątem jurysdykcji, na procesy kościelne i świeckie; niejako do osobnych grup procesów zalicza się również procesy o sodomię i czary. Procesy, poświadczone co najmniej kilkoma setkami wzmianek źródłowych, już w epoce ich przeprowadzania budziły kontrowersje, a następnie od końca XIX wieku stanowiły przedmiot badań historyków kultury i prawa. Wśród licznych postulowanych przyczyn występowania tego fenomenu społecznego wymieniano między innymi specyficzne pojmowanie odpowiedzialności prawnej, religijne rozumienie praw rządzących światem czy też względy ludyczne.

Typologia i przebieg procesów Najczęściej stosowanym w opracowaniach jest podział procesów zwierząt – w zależności od charakteru instytucji sądzącej – na kościelne i świeckie: Dzikie zwierzę bądź grupa zwierząt, które poczyniły szkody w uprawach lub innej własności publicznej (rzadziej dopuściły się innych przewinień), podlegały z reguły jurysdykcji sądów kościelnych. Zwierzęta (najczęściej domowe i udomowione), które zabiły bądź zraniły człowieka (względnie dopuściły się innych przewinień), podpadały zazwyczaj pod władzę sądów świeckich.

Nieco odmienny podział procesów proponuje badacz dziejów prawa Włodzimierz Gogłoza, według którego oprócz dwu powyższych typów należałoby dodać te wynikające z oskarżeń o występki przeciwko naturze, „zachowania niezgodne z charakterystyką gatunku bądź płci oskarżonego zwierzęcia”. Historyk Michel Pastoureau wyodrębnia dodatkowo jako osobny rodzaj procesy o współudział w sodomii oraz sprawy związane z oskarżeniami o uprawianie czarów. thumb|left|Edward Payson Evans, autor dzieła The Criminal Prosecution and Capital Punishment of Animals (1906) Nie jest możliwe dokładne określenie liczby potwierdzonych źródłowo procesów. Edward Payson Evans wymienia w swojej pracy The Criminal Prosecution and Capital Punishment of Animals z 1906 r. około dwustu znanych mu tego typu zdarzeń historycznych; jego lista powszechnie uznawana jest za niekompletną. Pierwsze z sądów miały miejsce w IX, jednak przeważająca większość znanych relacji przypada na wieki XV, XVI i XVII. Zdaniem Gogłozy „w dawnej Europie procesy sądowe nad zwierzętami odbywały się dostatecznie często, by nie wzbudzać szczególnego poruszenia mieszkańców, a zarazem były uznawane za na tyle istotne, by przedstawiciele wczesnonowożytnej doktryny prawa poświęcili im szereg, niekiedy obszernych, opracowań”. Według niego przede wszystkim procesy zwierząt oskarżanych o czyny sprzeczne z ich naturą stanowiły w lokalnych społecznościach sensację.

Lokalizacja Najwięcej znanych informacji o procesach zwierząt zachowało się z ziem francuskich – krajami, w których napotkać można na wiele podobnych relacji, są również Niemcy, Szwajcaria i Włochy. Przewaga ilościowa informacji pochodzących z tych krajów nie musi oznaczać wyjątkowej popularności procesów zwierząt tamże; częściowo taki obraz rzeczy może wynikać z relatywnie dobrego stanu zachowania zasobów archiwalnych w Zachodniej Europie i zainteresowania tamtejszych historyków tą tematyką. Pastoureau, który przebadał około 60 spraw z terenu Królestwa Francji z lat 1266–1586, skłaniał się ku stwierdzeniu, że sądy nad zwierzętami nie były dla społeczeństwa Europy zjawiskiem częstym, służąc raczej jako procesowe exempla. Mimo to można zaobserwować, że w niektórych krajach procesy zdarzały się w porównaniu do innych terenów znacznie rzadziej; do takich wyjątków należy m.in. Anglia.

Nie są znane źródła historyczne, które wskazywałyby bezpośrednio na odbywanie się na ziemiach przedrozbiorowej Polski procesów, w których zwierzęta byłyby oficjalnymi oskarżonymi. Napotkać można w polskich źródłach sądowych jedynie na wzmianki dowodzące wykonywania egzekucji zwierząt, najczęściej tych będących ofiarami przestępstwa bestialstwa/sodomii. Znane są takie przypadki z: Gdańska, (1618), Lublina (1637), Warszawy (1767), Pajęczna (1774) i Brzeźnicy (1784) – w trzech ostatnich przypadkach ostatecznie z egzekucji zrezygnowano. mały|XIV-wieczna ilustracja zapisu Zwierciadła Saskiego, każącego zabijać zwierzęta domowe, które byłyby świadkami gwałtu zadanego kobiecie i nie ruszyłyby jej z pomocą. Rysunek z Heidelberger Sachsenspiegel. W prawodawstwie staropolskim sodomia stanowiła jedną z najcięższych zbrodni, a jej popełnienie skutkowało karą śmierci. Zgodnie z ustaleniami Michała Rożka i Jana Kracika liczne egzekucje winnych przestępstw przeciw moralności miały miejsce w XVIII-wiecznym Krakowie. Pod rokiem 1733 w rachunkach miasta zapisano informację o opłacie „Serwitorom Magistri Justitiae od zakopania ciała i bydlęcia nie dopalonego”. Historycy ci wymieniają ponadto kilkanaście źródłowo potwierdzonych procesów o sodomię przeprowadzonych w XVIII wieku w Krakowie, nie precyzują jednak, czy w ich wyniku egzekucji podlegało także zwierzę. Z teoretycznego punktu widzenia prawo oparte na przepisach Zwierciadła Saskiego, przewidujące w niektórych wypadkach odpowiedzialność karną zwierząt, obowiązywało w Polsce do 1791 r. Wedle ustaleń Włodzimierza Gogłozy ostatnia wykonana na ziemiach polskich egzekucja zwierzęcia miała miejsce w 1763 r. w Uściu Solnym.

Cechy sądów kościelnych Pierwsze kościelne sądy miały miejsce w Szwajcarii oraz sąsiadujących z nią terenach, jak Alpy Włoskie, Sabaudia czy Delfinat. Zdaniem Petera Dinzelbachera pierwszy bezsprzecznie odbyty proces typu kościelnego datować należy na 1338/1339 r. W innych opracowaniach zwraca się uwagę na źródłowo potwierdzony proces kościelny mający miejsce w 824 r. w dolinie Aosty we Włoszech, zakończony ekskomuniką kretów. Początkowo do krajów o największej liczbie procesów kościelnych należały Szwajcaria, Francja i Niemcy. W późniejszych wiekach sądy miały miejsce na terenie całej Europy, a nawet poza jej granicami; znane są przypadki z Etiopii, Brazylii czy Kanady. Jako najczęściej pojawiających się podsądnych badaczka Jen Girgen wymienia: krety, myszy, szczury, węże, ptaki, ślimaki, dżdżownice, koniki polne, gąsienice, termity, żuki, muchy i wszelkiej maści niesprecyzowane w źródłach "robactwo" (vermin). thumb|Szarańcza należała do najczęstszych podsądnych w procesach kościelnych (na zdj. rysunek ze sztambucha gen. Joachima Daniela Jaucha z poł. XVIII w.) Procesy odbywały się najczęściej zaocznie. Towarzyszyły im liczne czynności kultowe i obrzędowe, takie jak procesje, masowe pokuty mieszkańców dotkniętych klęską i ich publiczne ekspiacje; uciekano się również do wystawiania na widok publiczny świętych relikwii i skrapiania dotkniętych klęską pól wodą święconą.

Podobnie jak w przypadku procesów świeckich, zwierzęta reprezentowane bywały przez publicznych adwokatów. Najczęściej kończyły się one oficjalnym rzuceniem klątwy przez hierarchów kościelnych na oskarżone zwierzęta. Czynnościom procesowym mogły towarzyszyć egzorcyzmy. Zachowały się dokumenty zawierające teksty oficjalnej anatemy rzucanej na szkodniki.

Najbardziej znanym, najszerzej opisanym i wielokrotnie wspominanym we współczesnych pracach jest przypadek procesu szczurów bronionych przez Bartłomieja de Chasseneuz. Proces ten miał miejsce w 1517 r. w miejscowości Autun w Burgundii. Pastoureau zaznacza, że nie jest pewne, czy Chasseneuz rzeczywiście był obrońcą na procesie w Autun. Faktem jest, że francuski prawnik był autorem zbioru komentarzy do zwodu prawa zwyczajowego Burgundii, gdzie między innymi obszernie opisał zawiłości i problemy procesów przeciwko szkodnikom pól; praca ta stanowi cenne źródło informacji na temat przebiegu sądów tego typu.

Począwszy od XIV w. procesy kościelne zwierząt przybierają na częstotliwości. Często ich przebiegowi towarzyszyły różnego rodzaju wezwania kierowane bezpośrednio do oskarżonych, np. w 1516 r. biskup Troyes rozkazał szarańczy opuścić teren swojej diecezji w przeciągu sześciu dni pod groźbą ekskomuniki, jednocześnie uzależniając efektywność swoich zabiegów spłaceniem przez wiernych zaległych dziesięcin. Podobne procesy miały miejsce na terenie Francji do I. połowy XVIII wieku.

Cechy sądów świeckich Znane są lakoniczne wzmianki o możliwości stawiania zwierząt, które skrzywdziły człowieka, przed świeckim trybunałem już w czasach starożytnych. Procesy tego typu odbywać się miały w starożytnych Atenach w Prytaneum i, jakkolwiek ich istnienie nie zostało bezsprzecznie potwierdzone, wynikać mogły z chęci symbolicznego pozbycia się obiektu skażonego zbrodnią z obrębu miasta. Niewykluczone, że w odpowiedzialności karnej zwierząt w Europie należy dopatrywać się recepcji z zapisów Starego Testamentu, inspirowanych starożytnym prawodawstwem Bliskiego Wschodu. Ślady prawodawstwa przewidującego kary wobec zwierząt można odnaleźć także poza Europą czy kulturami kręgu judeochrześcijańskiego, m.in. w tradycjach niektórych spośród plemion Malezji i północno-wschodnich Indii. Z kolei rzymskie prawo stanowione nie zna podobnych przepisów; w przypadkach takich jak wyrządzenie szkody przez zwierzę, zgodnie z zasadą noxae deditio przechodziło ono na własność pokrzywdzonego w ramach zadośćuczynienia. Zwierzęta w świetle prawa rzymskiego traktowane były więc jako przedmiot, nie zaś podmiot prawa.

Pierwszy potwierdzony historycznie proces zwierzęcia przed sądem świeckim miał miejsce w 1266 lub 1268 r. w Fontenay-aux-Roses i zakończył się egzekucją świni oskarżonej o zabicie dziecka jednego z mieszkańców. W procesach przeprowadzanych przez sądy świeckie w stan oskarżenia stawiano, w odróżnieniu od procesów kościelnych, pojedyncze zwierzęta. Były to zazwyczaj gatunki towarzyszące człowiekowi: świnie, krowy, byki, konie, osły, woły, psy, owce i kozły. Zdaniem Petera Dinzelbachera zwierzęta dzikie, takie jak niedźwiedzie czy wilki (w jego opinii także psy), niemal nigdy nie były stawiane w stan oskarżenia w sądach świeckich; zwierzęta te, złapane przez ludzi, bywały wprawdzie zabijane i wieszane w sposób przywodzący na myśl sądową egzekucję, jednak robiono to w celu odstraszenia innych drapieżników tudzież „jako przykład” dla nich. Zabijano je, jednak nie były to egzekucje sądowe. Podobne praktyki obserwowano jeszcze do niedawna wśród Eskimosów na Grenlandii.

Źródłami informacji na temat świeckich procesów zwierząt są często wzmianki w miejskich księgach rachunkowych, dotyczące opłacenia katów mających stracić zwierzę czy cieśli przygotowujących narzędzia egzekucji. Podobnie jak w przypadku procesów kościelnych, zwierzętom wyznaczano obrońcę. Karze mogły towarzyszyć inne sankcje, jak m.in. wystawienie na widok publiczny, poniżenie, okaleczenie. Przed rozpoczęciem procesu zwierzę bywało zamykane w areszcie. Znane są przypadki, kiedy wyrok oficjalnie odczytywano w jego obecności w celi.

thumb|left|Świnie, z racji licznych tragicznych wypadków, które były ich udziałem, regularnie występowały w roli podsądnego w procesach typu świeckiego (na zdj. miniatura z XII- wiecznego Bestiariusza z Aberdeen)