Man in the Box – utwór amerykańskiego zespołu muzycznego Alice in Chains. Pochodzi z opublikowanego nakładem wytwórni Columbia debiutanckiego albumu studyjnego Facelift (1990). Wiosną 1991 ukazał się jako drugi promujący go singel. Tekst napisał Layne Staley, a muzykę skomponował Jerry Cantrell. Wersja albumowa utworu trwa 4 minuty i 46 sekund. Na stronie B singla, wydanego w formacie CD, została zamieszczona radiowa edycja, skrócona do 4 minut i 28 sekund. Rozszerzona wersja na kasecie zawierała na stronie B piosenki „Sea of Sorrow”, „Bleed the Freak” i „Sunshine”, które również znalazły się na Facelift.

Pierwsze demonstracyjne nagranie piosenki powstało w 1989 w London Bridge Studio w Seattle pod kierownictwem Ricka Parashara. Początkowo „Man in the Box” – którego tekst podejmuje temat cenzury rządowej – wzbudził negatywne odczucia wśród przedstawicieli wytwórni, opowiadających się za nieuwzględnianiem go na płycie. Chcąc napędzić słabą sprzedaż Facelift, nakręcono teledysk, który wybrano do Buzz Bin, programu MTV, promującego wideoklipy nowych wykonawców. Jego powodzenie spowodowało, że teledysk uzyskał regularną rotację w MTV, utrzymując się na liście przez szesnaście tygodni. Wzrosła również sprzedaż Facelift, który awansował do czołowej 50. zestawienia Billboard 200 oraz, jako pierwszy album definiowany mianem grunge’owego i wywodzący się z Seattle, uzyskał certyfikat złotej płyty, a sam singel osiągnął 18. miejsce na liście Album Rock Tracks, publikowanej przez tygodnik branżowy „Billboard”.

Teledysk w znacznym stopniu przyczynił się do zmiany trendu w stacji MTV – która promowała wideoklipy artystów związanych z cieszącym się uznaniem w latach 80. XX wieku nurtem glammetalowym – wprowadzając grunge do mainstreamu, przed Nirvaną i Pearl Jamem. W 1992 piosenka uzyskała nominację do nagrody Grammy w kategorii Best Hard Rock Performance with Vocal. We współczesnych opracowaniach określa się ją mianem pierwszego hymnu grunge’owego; uchodzi też, obok „Rooster” i „Would?” z albumu Dirt (1992), za najbardziej rozpoznawalny utwór w katalogu Alice in Chains.

W późniejszym czasie „Man in the Box” został zamieszczony na wszystkich czterech kompilacjach zespołu – Nothing Safe: Best of the Box (1999), Music Bank (1999), Greatest Hits (2001) i The Essential Alice in Chains (2006), zaś koncertowe wersje trafiły na VHS Live Facelift (1991) oraz album Live (2000). 5 sierpnia 2002 singel uzyskał od Recording Industry Association of America (RIAA) certyfikat 3-krotnej platyny, za sprzedaż trzech milionów kopii. 4 kwietnia 2025 został certyfikowany srebrem przez British Phonographic Industry (BPI), za sprzedaż 200 tys. nośników, zaś 19 lutego 2026 pokrył się dwukrotną platyną w Nowej Zelandii, uzyskując certyfikat od Recorded Music NZ (RIANZ) za sprzedaż 60 tys. egzemplarzy.

Historia nagrywania „Kiedy dostałem demo z sześcioma utworami, na którym był «Man in the Box» i wszystkie świetne piosenki z pierwszego albumu, wtedy naprawdę pomyślałem, że możemy być na tropie czegoś ciekawego.”– Dave Jerden Pierwsze studyjne nagranie utworu pochodzi z dema z końca lat 80. XX wieku, jakie muzycy zarejestrowali pod kierownictwem Ricka Parashara w London Bridge Studio w Seattle w stanie Waszyngton po tym, jak producent Dave Jerden zgodził się wyprodukować debiutancki album studyjny grupy po spotkaniu i obejrzeniu ich występu w Los Angeles w Kalifornii. W jego ocenie zarówno „We Die Young”, jak i „Man in the Box” brzmiały „zajebiście niesamowicie”. Kilka piosenek z dwóch nagranych dem stało się podstawą materiału zamieszczonego na debiucie fonograficznym Facelift (1990).

W odróżnieniu od wersji demonstracyjnej, Jerden spowolnił tempo utworu, co w jego ocenie sprawiło, że brzmiał on ciężej. Gdy muzycy pracowali w studiu nad „Man in the Box”, producent, jadąc samochodem, usłyszał w radiu „Livin’ on a Prayer” Bon Joviego z albumu Slippery When Wet (1986). Zainspirowany brzmieniem – efekt ten był już używany przez wykonawców rockowych, m.in. Petera Framptona w utworach „Do You Feel Like We Do” z 1973 i „Show Me the Way” z 1975, czy Aerosmith w „Sweet Emotion” z 1975 – postanowił dodać go do piosenki. Podjęto także decyzję o jego zakupie, za 100 dolarów, aby Jerry Cantrell mógł korzystać z niego na koncertach. W wywiadzie z 1991 przyznał, że pomysłodawcą użycia talk boxa był perkusista Sean Kinney:

Analiza thumb|left|W tekście do utworu Staley (na zdj. w 1992) poruszył temat cenzury rządowej Autorem tekstu do „Man in the Box” jest wokalista Layne Staley. Nick Terzo, sprawujący funkcję A&R w zespole, wspominał: „W tamtym czasie byłem wegetarianinem i pamiętam jak, podczas kolacji, opowiadałem kolegom z zespołu jak produkowana jest cielęcina, jak cielaki trzymane są w pudłach. Ta rozmowa stała się zalążkiem do piosenki «Man in the Box»”. W wywiadzie telewizyjnym z 1991 Staley, na pytanie dziennikarza o czym jest „Man in the Box”, odparł: „O cholera. To trochę luźno oparte na cenzurze mediów, ale to tylko moja teoria, więc nie jest to fakt, ani stwierdzenie”. Dodał, że gdy pisał tekst był „naprawdę naćpany, więc wtedy to znaczyło coś innego”. W innym z wywiadów z 1991 rozwinął wątek dotyczący interpretacji tekstu:

W wywiadzie dla „Rolling Stone” z 1992, potwierdzał słowa Terzo, mówiąc:

Tekst skupia się również na krytyce działań rządu i mediów, które, w ocenie Staleya, nie podają opinii publicznej pełnej prawdy na temat niektórych wydarzeń, aby nie wzbudzać niepokoju w społeczeństwie i nie narażać się na szkodzenie samym sobie. Inspirację dla niego stanowiła seria książek , koncentrująca się m.in. na zjawiskach paranormalnych i zagadnieniach związanych z UFO. Podobną opinię wyrażał Cantrell w rozmowie z „Guitar School”: „Layne napisał tekst i sądzę, że próbował on w nim powiedzieć, że ludzie są bardzo podobni do zwierząt, które żyją w małych klatkach, i że mamy ograniczone pole widzenia tylko do tego gówna, które podają w gazetach, i o którym jest głośno”.

Mordechai Kleidermacher z czasopisma „” uznał, że tematyka koncentruje się na bezsilności. Według Gillian G. Gaar z magazynu „” „Staley powiązał los cielęcia z ludzką rzeczywistością życia w metaforycznym pudełku, z oczami ślepymi na prawdę”, z kolei Daina Darzin z „Rolling Stone” znaczenie tekstu interpretowała jako „depresyjną opowieść o prawach zwierząt”.

thumb|Cantrell (na zdj. w 1992) po raz pierwszy w utworze wykorzystał efekt Kompozytorem jest Cantrell, choć według Davida de Soli, autora biografii Alice in Chains: The Untold Story (2015), autorstwo muzyki przypisuje się wszystkim czterem członkom zespołu. Cechą charakteryzującą utwór jest średnie tempo oraz grany na gitarze rytmicznej (model o nazwie „Blue Dress” z 1984 wyposażony w pojedynczy przetwornik JB [Seymour Duncan JB] przy mostku, ze zmodyfikowanym wzmacniaczem ) otwierający – trwający około 19 sekund i zapadający w pamięć – ciężki, prosty i powtarzający się jednoakordowy riff Cantrella, który następnie łączy się z linią melodyczną, wspomaganą talk boxem i efektem wah-wah (podwajanym przez śpiew Staleya) – dźwięk ten uzyskano poprzez zmiksowanie brzmienia efektu gitarowego Dunlop Cry Baby z sygnałem z talk boxa (model Dunlop Heil Talkbox). Wspomniany riff oparty jest na oktawach, z zastosowaniem dwóch power chordów (E5-A5) uderzanych w strojeniu E (obniżony o pół tonu: Eb-Ab-Db-Gb-Bb-Eb, od niskiego do wysokiego). Jak uznał Dale Turner z „Guitar One”: „Ten fragment – będący niezwykle rzadkim standardowym strojeniem oferowanym przez Alice in Chains – zawdzięcza swoje wyjątkowe brzmienie akordowi D5, granemu jednocześnie na niskiej, otwartej strunie E, a także szybkiemu wypełnieniu pentatonicznemu w tonacji e-moll [E-G-A-B-D]”. Odnosząc się do głównego riffu, Steve Huey z AllMusic scharakteryzował go jako „dwudźwięk zharmonizowany z septymą małą zamiast standardową kwintą [nuty E i D zamiast E i B]”, co, jego zdaniem, daje „niepokojący dysonans, bliski temu, czego ucho oczekuje, a jednocześnie na tyle odległy, by słuchacz wyczuł, że coś jest nie tak”. Amit Sharma z magazynu „Guitar World” pisał, że „główny riff, grany o pół tonu niżej, jak w większości ich nagrań, polega na graniu niskiego Eb i septymowej małej na następnej strunie, nałożonych na hendrixowską linię melodyczną, podwojoną przez wokalistę Layne’a Staleya”. Gitara basowa nastrojona jest według Eb-Ab-Db-Gb (od niskiego do wysokiego).

Utwór posiada melodyjne i dynamiczne solo Cantrella, który w rozmowie z magazynem „Guitar” przyznał, iż powstało ono w wyniku spontaniczności. Inną z cech charakteryzujących piosenkę jest wokal Staleya, szczególnie w refrenach, gdzie śpiewa w wysokich rejestrach i – jak uznał Huey – „wymienia się złowieszczymi wersami, takimi jak Jesus Christ / Deny your maker oraz He who tries / Will be wasted z suchszym, mniej natarczywym głosem Cantrella”. Kontrast dwóch przytoczonych wersów stanowi, w jego przekonaniu, idealne podsumowanie utworu: „połączenie metalowej teatralności i introspektywnej beznadziei”. Dla Bryana Reesmana z dwumiesięcznika „American Songwriter” wymienianie się liniami wokalnymi przez Staleya i Cantrella dodało piosence więcej struktury brzmienia.

Huey zwracał też uwagę na „powolne, narastające melodie”, które „unoszą się nad zgrzytliwym i przesuwającym się brzmieniem gitarzysty Jerry’ego Cantrella, brzmiąc niesamowicie i niepokojąco” – a jako przykład podał bezsłowną melodię otwierającą, gdzie – jak napisał – „osobliwy, napięty wokal Layne’a Staleya współbrzmi z gitarą pełną efektów”. Zdaniem autora „połączenie tych dwóch barw tworzy drżący, mdły dźwięk”, który „nadaje utworowi ponury charakter”. Jordan Blum z serwisu Consequence wyróżniał melodyjny śpiew Staleya, prostą grę sekcji rytmicznej, zaś „dźwięczny talk box Cantrella i ogniste solo nadają całości osobliwej pikantności”.

Odnosząc się do głównego riffu piosenki, Cantrell powiedział:

Teledysk Produkcja i realizacja thumb|left|Paul Rachman, reżyser teledysku do „Man in the Box” (na zdj. w 2006) Teledysk o budżecie nieprzekraczającym 50 tys. dolarów, został wyreżyserowany przez Paula Rachmana – w latach 80. współpracował on z zespołami hardcore’owymi i punkowymi – który był obecny na koncercie grupy w nowojorskim Cat Club 3 października 1990. „Zakochałem się w tym zespole i ich muzyce. Następnego dnia zadzwoniłem do człowieka odpowiedzialnego za teledyski w Columbia Records z informacją, że chcę pracować z nimi” – wspominał.

Z racji uczestnictwa Alice in Chains w roli supportu na trasie Iggy’ego Popa, Columbia skontaktowała Rachmana ze Staleyem, będącym autorem tekstu. Obydwaj wymieniali pomysły na fabułę przez telefon. Na wczesnym etapie odrzucili koncepcję zakładającą realizację wideoklipu z występem na żywo. Reżyser poprosił Staleya, aby ten spisał wszystkie pomysły i przesłał mu faksem. Wkrótce dostał wiadomość z odręcznie napisaną notatką: „Deszczowa, przesiąknięta stodoła. Zwierzęta hodowlane. Dziecko z zaszytymi oczami”. Przez następne kilka dni Rachman spędzał czas na słuchaniu piosenki, aby lepiej wczuć się w jej klimat. „Wpadłem na pomysł, żeby umieścić zespół w stodole i stworzyć mroczny nastrój, nadając mu sepiowy odcień [z] kilkoma zwierzętami gospodarskimi wokół nich, [budując] napięcie pod koniec, gdzie pojawia się ten rodzaj odrodzonej postaci” – wspominał. Zrezygnował z opcji dziecka z zaszytymi oczami. Zamiast tego zastosował alternatywną wersję, polegającą na wytworzeniu mrocznego nastroju wokół stodoły i przechadzającego się tajemniczego mężczyzny z zaszytymi oczami i kapturem na głowie, pełniącego funkcję opiekuna zwierząt. Do tej roli Rachman zatrudnił pracownika parkingu baru należącego do jego przyjaciela, bo, jak argumentował, „,miał po prostu wygląd Jezusa Chrystusa i obsadziłem go w dwóch lub trzech teledyskach, które już wcześniej zrobiłem”.