Bon oświatowy lub bon edukacyjny – państwowy bon finansujący edukację, który uczeń lub jego opiekunowie mogą wykorzystać do opłaty za naukę w wybranej przez siebie szkole. Rozwiązanie to może – w zależności od szczegółów realizacji – uzupełniać lub całkowicie zastąpić klasyczny system dostępu do szkolnictwa państwowego. Propozycje tego rodzaju są różnego typu kompromisem między ideą pełnej prywatyzacji i deregulacji szkolnictwa, a poczuciem konieczności publicznego finansowania edukacji powszechnej.
Bony oświatowe mają w założeniu wprowadzać do systemu oświaty większy element wolnorynkowej konkurencji, przy zachowaniu publicznego subsydiowania oświaty jako dobra quasi-publicznego, i prowadzić do podniesienia jakości nauki w szkołach. Efektywne i popularne placówki miałyby dzięki niemu czerpać wyższe dochody, a nieatrakcyjne szkoły stałyby przed koniecznością poprawy wyników lub opuszczenia rynku. Wiodącym orędownikiem tego rozwiązania był Milton Friedman; w jego propozycji, większość szkół powinna zostać sprywatyzowana, a rodzice powinni mieć pełną swobodę wyboru placówki, oraz możliwość dopłaty powyżej wartości bonu z własnej kieszeni.
Historycznie, bony były używane sporadycznie w niektórych regionach USA w XIX wieku. Koncepcję spopularyzował w latach 1950–1980. M. Friedman, który stworzył fundację Friedman Foundation for Educational Choice (obecnie EdChoice), lobbującą nadal na rzecz tego pomysłu. Bony, lub zbliżone rozwiązania, stosuje się obecnie w wielu regionach świata, jednak efektywność tego pomysłu jest oceniana niejednoznacznie i pozostaje kontrowersyjna.
Teoria i badania ekonomiczne W ekonomii oświata jest rozpatrywana jako złożony system, którego niektóre aspekty mogą mieć charakter dóbr quasi-publicznych, i mogą wiązać się z pozytywnymi efektami zewnętrznymi – tzn. ze społecznymi korzyściami wykraczającymi poza indywidualny zysk. Efekty te – w połączeniu z prospołeczną etyką – mogą uzasadniać publiczne subsydiowanie edukacji, ponieważ rynek prywatny niedoszacowuje ich wartości i nie osiąga społecznie optymalnego poziomu konsumpcji. Inne aspekty systemu oświaty mogą mieć jednak charakter zwykłych, konkurencyjnych dóbr prywatnych, które są najefektywniej alokowane na wolnym rynku bez interwencji – innymi słowy, w tym stopniu w jakim decyzje dokonywane jest racjonalnie i w oparciu o prawdziwe informacje, swobodny wybór uczniów i rodziców powinien działać optymalnie. Stanowi to podstawę propozycji bonów – w której oświata jest wspierana i regulowana tylko w najogólniejszy możliwy sposób, a szczegółowe decyzje pozostawione są uczniom i nauczycielom. Zakres występowania na tym obszarze zarówno zawodności rynku – np. nieuczciwego marketingu prowadzącego do błędnych decyzji rodziców – jak i zawodności państwa, oraz konieczność przeciwdziałających im liberalizacji lub regulacji, pozostają jednak kontrowersyjne, na co wskazuje na przykład komentarz z Brookings.
W praktyce podobny efekt można uzyskać bez stosowania bonów, przez umożliwienie swobodnego wyboru szkół, i uzależnienie ich finansowania od liczby uczniów i wyników nauczania – tak jak ma to z grubsza miejsce obecnie w Polsce. Libertariańscy zwolennicy bonów dążą jednak nie tylko do reformy samego finansowania, ale także przede wszystkim do deregulacji państwowego nadzoru nad programem edukacji. W tym nurcie koncepcję bonów łączy się z odrębnymi w istocie rzeczy postulatami – daleko idącego wyłączenia szkół spod państwowej kontroli, aż do ich pełnej prywatyzacji i deregulacji, co ma służyć szanowaniu indywidualnej wolności i odpowiedzialności ludzi.
Badania empiryczne Metaanalizy i przeglądy literatury sugerują, że obszar badań bonów oświatowych jest w znacznym stopniu dotknięty problemem tendencyjności publikacji, zjawiska „komory echowej”, oraz ogólnym upolitycznieniem i niską jakością – przeceniając zalety deregulacji i bonów oświatowych. Podobny problem dotyka także ogólnego obszaru badań edukacji.
Najogólniejszy poziom analizy może ukrywać dużą praktyczną złożoność systemu edukacji, która rodzi trudne problemy ekonometryczne. Mobilność, motywacje, i oczekiwania uczniów, rodziców i nauczycieli są głęboko różnorodne. Wpływ konkretnych pracowników szkoły na efekty nauczania może być rozłożony w czasie i trudny do zmierzenia – jej lepsze lub gorsze rezultaty nie muszą ujawniać się natychmiast w wynikach testowych ani na inne sposoby. Zarówno publiczne regulacje, jak i prywatny rynek oświaty mogą wskutek tego borykać się i z różnego rodzaju zawodnościami rynku, i zawodnościami państwa, na przykład przez asymetrię informacji utrudniającą podejmowanie trafnych decyzji. Nieuczciwe podmioty w tym obszarze mogą ulegać drodze najmniejszego oporu i stać się skłonne do przyciągania uczniów w niemerytoryczny sposób, np. uczeniem pod testy, oraz łatwością uzyskania wysokich ocen i dyplomów.
Subsydiowanie edukacji Samo publiczne subsydiowanie edukacji, szczególnie wczesnej, jest w świetle wielu badań efektywnym sposobem zwiększania indywidualnego i społecznego dobrobytu, zdrowia, praworządności, produktywności – i ogólnie kapitału społecznego – oraz zmniejszania nierówności społecznych. Wielkość tych efektów zależy od wielu detali – np. jakości i kierunku wykształcenia, czy kontekstu społecznego. Ekonomiczne badania nad wartością inwestycji w edukację zainicjowała przede wszystkim praca Beckera w 1962. Późniejsza literatura w większości potwierdziła intuicyjne przypuszczenia, że edukacja przynosi duże korzyści indywidualne i publiczne. Analizy potwierdzają także występowanie efektów zewnętrznych edukacji.
Efektywność bonów oświatowych Badania empiryczne skupiające się bezpośrednio na efektach stosowania bonów przyniosły mieszane wyniki. Metaanalizy i przeglądy z 2016 i 2017 stwierdzają, że na ten moment nie ma przekonujących dowodów na rzecz ich efektywności i szerokiego stosowania. Różnorodne implementacje, w konkretnych warunkach i populacjach, miały przeciętnie nieznacznie pozytywne skutki, jednak większość oszacowań efektu była jednak nieodróżnialna od zera. W niektórych przypadkach, np. na Florydzie, w Luizjanie, Indianie i Ohio, wprowadzenie bonów znacząco wręcz pogorszyło wyniki edukacyjne. Komentarz z Brookings podziela ocenę, że brak jest danych które zachęcałyby jednoznacznie do zmiany amerykańskiej oświaty na system bonów, ale zwraca uwagę, że główną część obserwowanych negatywnych efektów da się przypisać towarzyszącej reformom deregulacji – sama konkurencja szkół przynosi pozytywne skutki.
Publiczne standardy kształcenia i swobodny wybór szkół W ocenie z Brookings, o ile państwo zachowuje odpowiednią kontrolę nad standardami edukacji, to sama możliwość swobodnego wyboru szkół podnosi jakość edukacji. Analizy np. zespołu Hill, czy Heartland Institute wskazują, że systemy publicznej oświaty, które utrzymują nadzór nad edukacją, ale nie podtrzymują sztucznie istnienia mniej sprawnych zespołów szkolnych, uzyskują najlepsze rezultaty.
Opinie o bonach oświatowych Argumenty zwolenników Zwolennicy twierdzą, że system bonów wzmoże wolnorynkową konkurencję pomiędzy szkołami wszelkich typów, co dostarczy szkołom bodźców do poprawy. Szkoły dobre przyciągną więcej uczniów, podczas gdy złe będą zmuszone do poprawy lub zamknięcia. Celem systemu jest dobre rozmieszczenie środków, niezależne od kryteriów biurokratycznych.
Zwolennicy także uważają, że bony edukacyjne pozwolą na większe zróżnicowanie budżetowe, pozwalając uczniom biedniejszym na naukę we wcześniej nieosiągalnych szkołach prywatnych. Bon edukacyjny został zaproponowany przez laureata Nagrody Nobla, ekonomistę Miltona Friedmana, który zauważył, że biedni mają powód do poparcia wyboru szkoły, jako że ich dzieci zazwyczaj chodzą do szkół gorszych i dlatego największa poprawa jakości dotyczyłaby właśnie tego sektora. Friedrich von Hayek tłumaczy:
– Jak wskazał prof. Milton Friedman (M. Friedman, The role of government in education, 1955), wyprowadzenie kosztów oświaty poza obszar decyzyjny rządu byłoby bardzo praktycznym rozwiązaniem. Zamiast utrzymywania szkół państwowych rozdawano by rodzicom bony pokrywające koszty oświaty każdego z ich dzieci w szkołach, do których je poślą. Nadal wskazane byłoby utrzymywanie szkół państwowych w niewielu izolowanych wspólnotach gdzie liczba dzieci jest zbyt mała co łączy się z podwyższeniem średniego kosztu nauki na jednego ucznia. W zastosowaniu do ogromnej większości ludności niewątpliwie dałoby się oddać oświatę całkowicie w ręce społeczeństwa, przy udziale państwa ograniczającym się do finansowania i kontroli minimalnego standardu nauki w szkołach finansowanych z bonów (F. A. Hayek, The Constitution of Liberty, rozdział 24.3)
Inni ważni zwolennicy to przedsiębiorca i polityk ze stanu Illinois Jim Oberweis; gubernator Karoliny Południowej w latach 2003–2011 Mark Sanfordhttp://www.charlestonbusiness.com/pub/6_2/news/2771-1.html; amerykański miliarder i filantrop John T. WaltonBLACKFIVE: Godspeed John Walton.; były mer Baltimore Kurt L. Schmoke i inni. Także kandydat na prezydenta John McCain twierdzi, że Wybór szkoły stymuluje poprawę oraz tworzy lepsze możliwości dostępu do dobrej nauki dla naszych dzieci..
Partia Libertariańska popiera bon edukacyjny jako krok pośredni do całkowitej likwidacji edukacji publicznej. Rzecznik LDP, Shem Bennett stwierdził, „Początkowo pozostałyby niektóre szkoły publiczne. Jednak zgodnie z planem LDP, szkoły stopniowo prywatyzowałyby się i różnicowały, aż do stopnia w którym nie byłoby potrzeby pomocy państwa”. LDP press releases..
Fundacja Friedmana na Rzecz Wyboru Oświatowego, Założona przez Miltona i Rose Friedmanów w r. 1996, promuje bony oświatowe oraz inne możliwości wyboru. Często cytuje się wyniki badań, gdzie losowo wybrani uczniowie, którzy otrzymali możliwość otrzymania bonu osiągnęli lepsze wyniki od tych, którzy się o nie starali, ale przegrali w losowaniu; Bony poprawiają też wyniki szkół państwowych, ograniczają segregację rasową, pozwalają na lepsze dostosowanie opcji nauki dla uczniów o specjalnych potrzebach i nie pozbawiają państwowych szkół funduszyForster, Greg. (2007) Monopoly Versus Markets..
Argumenty przeciwników Krytycy systemu bonów szkolnych wskazują, że wybór między różnymi szkołami możliwy jest także w istniejącym systemie szkół państwowych. Kluczowym powodem pozwolenia na wybór szkół prywatnych jest przekonanie, że szkoła prywatna jest lepsza – przekonanie naruszone przez badanie oświaty amerykańskiej w roku 2006() Dept. of Education.. Z raportu tego wynika, że średnie wyniki testów czytania oraz matematycznych, po uwzględnieniu charakterystyk uczniów i szkół, były bardzo podobne w szkołach publicznych i prywatnych, mimo że w szkołach prywatnych wyniki były lepsze. Jednak porównania wyników sprawdzianów w polskich szkołach jednoznacznie potwierdzają, że dzieci w prywatnych szkołach uzyskują lepsze wyniki egzaminów zewnętrznychRanking Szkół Podstawowych w Warszawie..
Argumentem przeciwko bonom jest fakt, że osłabią one oświatę państwową, podczas gdy niekoniecznie dostarczą wystarczających funduszy na szkoły prywatne. Oponenci wskazują na wzrost kosztów lekcji wraz ze wzrostem zapotrzebowania. Twierdzą także, że bony spowodują dodatkową, sponsorowaną przez podatnika ucieczkę dzieci białych do szkół prywatnychhttp://www.k12academics.com/ed_voucher_controversy.htm.. Jednak w największych miastach USA, gdzie wypróbowano system bonów (Waszyngton, Milwaukee i Cleveland) większość uczniów ich używających to dzieci kolorowe, A Journal of Opinion and Research..
Niektórzy krytycy twierdzą, że bon jest określony jako kupon, na który otrzymuje się coś za darmo. Bon staje się w tym momencie kuponem dyskontowym dla tych, którzy i tak korzystają w pełni ze szkolnictwa prywatnego. Według Narodowej Konferencji Stanowych Zgromadzeń Prawodawczych, 76% pieniędzy wydanych w programie bonów w Arizonie poszło do dzieci już wcześniej zapisanych do szkół prywatnych.