Masakry na tle etnicznym w Burundi w 1991 roku – masowe mordy na ludności Hutu dokonywane w Burundi na przełomie listopada i grudnia 1991 przez armię oraz służby bezpieczeństwa zdominowane przez członków rządzącej mniejszości Tutsi.

Hutu stanowili najliczniejszą grupę etniczną w Burundi, lecz od 1965 roku władza, przywileje i bogactwo były zastrzeżone wyłącznie dla przedstawicieli mniejszości Tutsi. W 1988 roku prezydent Pierre Buyoya zainicjował ostrożny proces demokratyzacji, czego skutkiem był m.in. powrót tysięcy uchodźców oraz wzrost wolnościowych aspiracji Hutu. Korzystając z powstałego fermentu politycznego członkowie radykalnej organizacji PALIPEHUTU rozpoczęli pod koniec listopada 1991 zbrojne powstanie, które szybko zostało jednak stłumione przez rządową armię i służby bezpieczeństwa. Ataki PALIPEHUTU, a w szczególności odwetowe masakry dokonywane przez wojsko i policję, pochłonęły około 3 tysiące ofiar (w większości Hutu). Kryzys z jesieni 1991 nie zdołał jednak zahamować procesu demokratyzacji.

Tło społeczno-historyczne Burundi, podobnie jak sąsiednia Rwanda, uzyskało niepodległość 1 lipca 1962 roku. Brzemienny wpływ na losy obu państw wywarł narastający antagonizm pomiędzy zajmującą tradycyjnie wyższą pozycję społeczną mniejszością Tutsi a dominującymi liczebnie HutuW ślad za belgijskimi szacunkami z lat 30. XX wieku większość źródeł podaje zazwyczaj, iż Burundi zamieszkuje kolejno: 85% Hutu, 14% Tutsi oraz 1% Twa. René Lemarchand wskazuje jednak, że owe statystyki nie są szczególnie wiarygodne, gdyż nie ujęto w nich przedstawicieli warstwy książęcej ganwa (w której żyłach płynęła krew zarówno Hutu, jak i Tutsi), jak również mniejszości posługującej się językiem Suahili oraz imigrantów z sąsiednich państw. Ponadto dane z lat 30. siłą rzeczy nie uwzględniają zmian w liczebności Hutu spowodowanych uchodźstwem i masakrami na tle etnicznym, do których dochodziło od 1965 roku. Zdaniem Lemarchanda w połowie lat 90. XX wieku Tutsi mogli stanowić nawet 20% populacji Burundi. Patrz: i .. W Rwandzie narastające napięcia na tle etnicznym doprowadziły ostatecznie do wybuchu krwawego powstania ludowego (1959–1962), które przyniosło obalenie tamtejszej monarchii Tutsi oraz utworzenie całkowicie zdominowanej przez Hutu republiki. Z kolei Burundi, gdzie hierarchia społeczna oraz podziały etniczne były o wiele mniej sztywne i znacznie bardziej skomplikowane niż w sąsiednim państwie, rozpoczęło niepodległy byt jako monarchia konstytucyjna, w której duże wpływy zachowali Tutsi. Pod wpływem szeregu czynników relacje pomiędzy obiema grupami etnicznymi szybko uległy jednak gwałtownemu pogorszeniu. Nieudany zamach stanu, przeprowadzony przez grupę oficerów Hutu w październiku 1965, umożliwił kontrolowanej przez Tutsi armii zdobycie dominującego wpływu na sprawy państwa. Po kilkumiesięcznym okresie trudnej koabitacji wojsko obaliło monarchię i proklamowało powstanie tzw. Pierwszej Republiki (28 listopada 1966). Na czele państwa stanął dotychczasowy premier i minister obrony – kapitan Michel Micombero.

W kolejnych latach wojskowy reżim systematycznie ograniczał wpływy Hutu w życiu politycznym, siłach zbrojnych i administracji. W kwietniu 1972 radykalni politycy Hutu wywołali z pomocą kongijskich najemników zbrojne powstanie w południowych prowincjach kraju, w trakcie którego zamordowano od kilkuset do kilku tysięcy Tutsi. Rebelia została jednak szybko stłumiona przez rządową armię, a represje wobec jej sympatyków przekształciły się w planową i systematyczną eksterminację elity społecznej Hutu. Od końca kwietnia do września 1972 zamordowano w Burundi od 100 tys. do 300 tys. Hutu, a co najmniej 150 tys. zmuszono do ucieczki z kraju. Był to pierwszy odnotowany przypadek ludobójstwa w historii postkolonialnej Afryki. Rzezie z 1972 roku ostatecznie utwierdziły status Tutsi jako warstwy dominującej. Przez następnych 16 lat władza, wpływy, przywileje i bogactwo były zastrzeżone wyłącznie dla przedstawicieli tej grupy etnicznej, podczas gdy Hutu blokowano dostęp do edukacji oraz pozbawiano ich możliwości służby w strukturach militarnych lub pracy w administracji państwowej.

W obozach dla uchodźców na terenie Tanzanii i Rwandy, gdzie po ludobójstwie 1972 roku schroniły się dziesiątki tysięcy Hutu, pielęgnowano nienawiść wobec Tutsi i postawy odwetowe. Tworzyły się tam radykalne organizacje Hutu, których bojownicy dokonywali zbrojnych rajdów na terytorium Burundi. Reakcje rządowej armii były zazwyczaj bardzo brutalne. Po jednym z ataków partyzantów Hutu burundyjskie wojsko zbombardowało kilka miejscowości na terytorium Tanzanii, powodując śmierć ok. 70 osób (1973). Burundyjska armia dokonywała także odwetowych pacyfikacji wiosek Hutu w strefie przygranicznej. W kwietniu 1980 w Mishamo na terytorium Tanzanii, gdzie od 1972 roku funkcjonował jeden z największych obozów dla uchodźców Hutu, Rémi Gahutu założył ugrupowanie o nazwie Parti de Libération du Peuple Hutu (PALIPEHUTU). Stało się ono wkrótce najsilniejszym i najbardziej radykalnym ugrupowaniem ekstremistów Hutu.

3 września 1987 w Burundi miał miejsce zamach stanu, w wyniku którego władzę w państwie objął major Pierre Buyoya. Bezkrwawy pucz sprawiał z pozoru wrażenie klasycznego przewrotu pałacowego, gdyż Buyoya wywodził się z Tutsi oraz pozostawał od lat członkiem ścisłej elity władzy. Niemniej nowy prezydent zainicjował pewne reformy zmierzające do liberalizacji systemu politycznego. Po latach rządów „twardej ręki”, które charakteryzowały jego poprzedników, umiarkowana „odwilż” wzbudziła wśród mas Hutu ogromne nadzieje na poprawę swojego losu. Gesty wykonywane przez Buyoyę nie miały jednak większego przełożenia na postępowanie lokalnych urzędników i notabli. Prezydent nie miał zresztą zamiaru dokonywać żadnych reform, które zagroziłyby monopolowi Tutsi w armii i systemie władzy. Rozdźwięk między rozbudzonymi nadziejami Hutu a rzeczywistością sprawił, że napięcie polityczne w Burundi zaczęło szybko rosnąć. W sierpniu 1988 w gminach Ntega i Marangara na północy kraju wybuchło spontaniczne powstanie Hutu, wywołane prowokacjami lokalnych urzędników Tutsi oraz obawami przed powtórzeniem się ludobójstwa z 1972 roku. W trakcie kilkudniowych zamieszek zostało zabitych kilkuset Tutsi, w tym liczne kobiety i dzieci. W odwecie rządowa armia zamordowała od 15 tys. do 30 tys. Hutu, a kolejnych 50 tys. zmusiła do ucieczki z kraju.

Masakry w Ntega i Marangara wywołały oburzenie światowej opinii publicznej. W obawie przed międzynarodową izolacją oraz sankcjami ekonomicznymi, Buyoya był zmuszony podjąć daleko idące reformy. W październiku 1988 roku powołana została 24-osobowa Narodowa Komisja do Zbadania Kwestii Jedności Narodowej, w której przedstawiciele Hutu i Tutsi zajęli równą liczbę miejsc. Jednym z zadań komisji było zbadanie przyczyn i przebiegu masakr w Ntega i Marangara oraz opracowanie rekomendacji, które posłużyć miały budowie narodowej jedności. Buyoya dokonał również daleko idących zmian w swoim rządzie. Adrien Sibomana – były gubernator prowincji Muramvya, z pochodzenia Hutu – został mianowany premierem, podczas gdy liczbę ministrów Hutu zwiększono z sześciu do dwunastu. Tym samym po raz pierwszy od 1965 roku Burundi miało rząd, którego premier oraz połowa ministrów wywodziła się z Hutu. Na mocy referendum z lutego 1991 przyjęta została „Karta Jedności Narodowej”. Rozpoczęto także prace nad nową konstytucją. Zainicjowana przez Buyoyę liberalizacja systemu politycznego napotykała jednak na opór ze strony ekstremistów z obu grup etnicznych. Radykałowie Tutsi byli przeciwni jakimkolwiek ustępstwom na rzecz Hutu, podczas gdy ekstremiści Hutu odrzucali każdy kompromis, który nie gwarantował ich rodakom pełnej i niepodzielnej władzy w państwie.

Sytuacja polityczna w przededniu kryzysu 10 marca 1989 pięciu oficerów armii oraz pięciu cywilów zostało aresztowanych pod zarzutem przygotowywania zamachu stanu. Pięć dni później pod tym samym zarzutem aresztowanych zostało kolejnych dziewięciu wojskowychOstatecznie żaden z zatrzymanych nie stanął przed sądem. W sierpniu 1990 wszyscy zostali uwolnieni na mocy amnestii. Patrz: .. Wszyscy zatrzymani wywodzili się z Tutsi i należeli do klanu Bayanzi – tego samego, do którego należał obalony przez Buyoyę prezydent Jean-Baptiste Bagaza. Prawdopodobnie głównym celem domniemanego spisku było umożliwienie byłemu prezydentowi powrotu do władzy – choć przynależność klanowa pokrywała się również w tym wypadku z podziałem wzdłuż linii „umiarkowani” – „ekstremiści”. Ze względu na fakt, iż po utracie władzy Bagaza znalazł azyl w Libii, pojawiły się podejrzenia, iż spiskowców wspierały tajne służby Mu’ammara al-Kaddafiego. W rezultacie rząd Burundi nakazał personelowi libijskiej ambasady opuszczenie kraju w ciągu 48 godzin. Buyoya przeprowadził również szeroko zakrojoną czystkę, w wyniku której członków klanu Bayanzi usunięto ze wszystkich ważniejszych stanowisk w rządzie i siłach zbrojnych.

Tymczasem Hutu – zarówno umiarkowani, jak i radykalni – korzystając z trwającej liberalizacji starali się badać granice tolerancji reżimu Buyoyi. Latem 1990 napięcie polityczne w Burundi znacząco wzrosło. Jego źródłem stała się zwłaszcza kwestia dostępu do ziemi uprawnej. Burundi będąc bowiem jednym z najgęściej zaludnionych państw Afryki (214 osób na km² według danych z 1995) posiadało jednocześnie jeden z najwyższych odsetków ludności utrzymujących się z pracy na roli. Chroniczny deficyt ziemi uprawnej znacząco podsycał antagonizmy etniczne, zwłaszcza gdy wziąć pod uwagę fakt, że w latach 1965–1987 znaczne areały gruntów rolnych należących do Hutu zostały zagarnięte przez wywodzących się z Tutsi członków elity władzy oraz ich klientów. Liberalizacja polityki reżimu zachęciła wielu Hutu do podjęcia starań o odzyskanie zagrabionej ziemi. Mnożyły się przy tym akty obywatelskiego nieposłuszeństwa, z których najbardziej znanym stała się tzw. sprawa RuvyiroEmile Ruvyiro był szefem rolniczej kooperatywy z regionu Imbo, walczącym o odzyskanie ziemi, którą w 1963 urzędnicy Tutsi zagrabili rolnikom Hutu. W latach 1990–1991 umiejętnie prowadził rozgrywkę z przedstawicielami lokalnych władz, budząc podziw i uwielbienie Hutu oraz nienawiść Tutsi. W marcu 1991 został aresztowany i skazany na karę dwóch lat więzienia za rzekome „wzywanie do rasowej nienawiści”. Patrz: .. Nierzadko dochodziło również do aktów przemocy. W sierpniu 1990 zbrojne grupy zorganizowane w obozach dla uchodźców Hutu w Tanzanii – liczące od 50 do 200 bojowników uzbrojonych w pałki, maczety i broń palną – wkroczyły na terytorium Burundi i zaatakowały obóz wojskowy w Mabanda w prowincji Makamba. W walce zginęło wówczas trzech żołnierzy i czterech napastników. Za atakiem stało radykalne ugrupowanie Ubumwe, kierowane przez niejakiego Karumbę. Z kolei 27 czerwca 1991 w Bużumburze miał miejsce strajk taksówkarzy i pracowników sektora transportowego, zakończony aresztowaniem dziesiątek Hutu.