Na pomoc pierwszemu pułkowi czerwonych stacjonującemu w mieście przybyło 200 strzelców łotewskich i grupa artylerzystów z Rybińska. 8 lipca dołączył do nich Rewolucyjny Czerwony Pułk Warszawski, dwa pociągi pancerne, następnie również oddział czerwonogwardyjski z Kineszmy. Sprawny napływ posiłków był możliwy, gdyż czerwoni nigdy nie stracili kontroli nad stacją kolejową Wspolje. Zajęte przez powstańców centrum Jarosławia zostało otoczone. Miasto ostrzeliwały trzy pociągi pancerne, sukcesywnie poruszając się po otaczających je torach kolejowych, jednak nie mogły one same przesądzić o losach walki. Wśród jednostek czerwonych walczących z powstańcami najwięcej było oddziałów artylerii, brakowało piechoty i karabinów maszynowych. Dowódcy czerwonych, mając świadomość, jakie zniszczenia w mieście wywołuje ostrzał artyleryjski, nie decydowali się wysłać posiadanych sił do walk ulicznych, gdyż wiedzieli, że straty wśród ich żołnierzy będą wtedy ogromne.
W nocy z 8 na 9 lipca Pierchurow zagroził rozstrzelaniem pojmanych bolszewików, jeśli ostrzał pociskami zapalającymi nie zostanie przerwany. W odpowiedzi od powstańców zażądano poddania się, grożąc w przeciwnym razie całkowitym spaleniem Jarosławia. Tymczasem jeszcze 9 lipca Trocki utrzymywał, że sytuacja w mieście nad Wołgą i Kotoroslą nie jest poważna. Pierchurow, mimo zniszczeń w mieście, miał nadzieję utrzymać się i doczekać nadejścia z północy posiłków.