Według oficjalnych niemieckich danych zginęły 364 osoby: kobiety, mężczyźni i dzieci. Polacy utrzymywali, że liczba ofiar była zdecydowanie wyższa. Przed egzekucją Niemcy przeprowadzili prowokację – podpalili centrum miasta i rozpuścili plotkę, że winnymi pożaru są Żydzi, którzy nie chcieli zostawiać dobytku Polakom. W celu zebrania Żydów przed Ratuszem i na placu gimnazjalnym posłużyli się księgą mieszkańców stałych z 1939 roku z uwidocznionymi dokładnymi adresami zamieszkiwania Żydów.

9 lub 10 listopada 1939 r. Jadwiga Długoborska razem z matką i prawdopodobnie z siostrą Wandą Wujcik, wiedząc, że ich dom z żydowskimi lokatorami figuruje na liście, ukryła 10 żydowskich lokatorów w zamaskowanych pokojach na piętrze. Były to rodziny: Ryczke, Rekant, Lewartowicz, Szumowicz. Lokatorzy przeżyli dzień eksterminacji, nazajutrz rano opuścili miasto przedzierając się przez granicę z ZSRS. Z Białegostoku przesłali kartkę pocztową dając znać, że żyją. Po pierwszej udanej próbie Długoborska podejmowała kolejne. Na jesieni 1940 roku ukrywała rodzinę żydowską z dwójką dzieci.