przewożony do Tarnowa Alojzy Bełza, który uciekł z pociągu 8 lutego 1944.
Rankiem 20 marca 1944 gestapowcy (wśród nich był ww. Humeniuk) zaprowadzili siłą mieszkańców Falejówki przed miejscowy Dom Ludowy. Tam samochodem ciężarowym w obstawie żandarmerii zostali przetransportowani ww. aresztowani, a prócz nich także Leszek Krasicki z Zagórza oraz dwaj Łemkowie: Wasyl Dyczko z Dwernika i Stefan Iwaniszyn z Lalina. Przebieg zrekonstruowano m.in. dzięki relacji Stefanii Stabryły, siostry Mieczysława Batrucha, która była świadkiem tego zdarzenia. Przywiezieni ciężarówką zdążyli jeszcze na jej pokładzie odmówić chórem modlitwę. Skazańcy byli prowadzeni parami z pojazdu stojącego przy szosie na teren pola oddalony o ok. 30 metrów. Jako pierwsi szli pod uzbrojoną eskortą Ludwik Błaszczak i Antoni Dąbrowski, następnie Władysław Dąbrowski i Jan Winnicki, potem Mieczysław Batruch. Skazańcy wyglądali na wychudzonych, ręce mieli skrępowane drutem kolczastym powodującym krwawienie. Po doprowadzeniu na miejsce egzekucji Leo Humeniuk odczytał w języku polskim wyrok kary śmierci. Z jego treści wynikało, że aresztowani zostali skazani jako zakładnicy z powodu usiłowania dokonania napadu na sołtysa Falejówki. Po odczytaniu wyroku skazańcy zostali rozkuci, musieli się rozebrać, następnie zawiązano im oczy czarnym materiałem.