Kompozycja przywołuje królewskie portrety konne Velázqueza, zwłaszcza portret Filipa IV. W wielu miejscach szybkie pociągnięcia pędzlem przypominają szkic, co jest charakterystyczne dla stylu Goi. Ponadto malarz musiał pracować szybko, aby uchwycić postać Wellingtona, zanim ten opuścił Madryt 2 września 1812 roku, aby kontynuować kampanię przeciwko Francuzom. Portret nie zachował się w dobrym stanie, być może dlatego, że powstał na starszym obrazie.

Anegdota Z powstaniem tego obrazu związana jest anegdota o sprzeczce pomiędzy Goyą i księciem Wellingtonem, element romantycznej legendy o żywiołowym charakterze malarza. Po raz pierwszy opisał ją liberalny pisarz i przyjaciel Goi José Somoza (1781–1852). Według Somozy generał odwiedził Goyę w jego warsztacie, aby obejrzeć skończony obraz. Komunikacja była utrudniona, gdyż malarz był już wtedy całkowicie głuchy i nie znał języka angielskiego. Porozumiewał się językiem migowym za pośrednictwem swojego syna Javiera. Wellington przybył w towarzystwie hiszpańskiego oficera jako tłumacza. Generał ekspresyjnie okazał swoje niezadowolenie z obrazu i zażądał poprawek, skarżąc się, że jako jeździec wyglądał zbyt przysadziście. Javier tłumaczył mu, że tego wymagała poza, a proponowane zmiany dałyby śmieszny efekt.