Powinna przynajmniej trochę zaczekać. Matka Araminty jest odmiennego zdania, ale z innego powodu. Nakazała Dorantowi, aby powiedział córce, że przegra ten proces. Dorant ma wątpliwości czy ma do tego prawo - Oto człowiek, który niczego nie rozumie. Nie każe ci się zastanawiać, czy masz rację, czy nie, ale powiedzieć jej, że się myli, słyszysz?.

Dorant radzi Aramincie, by się dalej procesowała. Pan Remi, który nie jest uczestnikiem spisku przerywa rozmowę, by oznajmić Dorantowi, że proponuje się mu bardzo korzystne małżeństwo; dama jest młoda, bogata, zna go. Dorant odmawia, jego serce jest zajęte, nie chce o niczym słyszeć. Pojawia się ponadto portret w pudełku, który z powodu niezręczności Arlekina staje się źródłem poważnych nieporozumień. Służąca Marta, wyobraża sobie, że jest to jej portret i dochodzi do wniosku, że Dorant jest w niej zakochany. Araminta bierze od niej portret i nakazuje przywołać Doranta. Dorant rozpoznaje swoje dzieło, które wykonał z pamięci i prosi o jego zwrot. Araminta otwiera jednak pudełko i przekonuje się, że jest to jej portret. Dorant pada na kolana i błaga o wybaczenie. Otrzymuje je. Gdy młodzieniec się oddala, Dubois, który widział całą scenę, dopytuje się swej pani czy Dorant się zdeklarował. Araminta odpowiada, że niczego nie powiedział.