„Po prawie godzinie budowania Tomorrow’s Harvest kończy się spokojnym i lekko złowieszczym 'Semena Mertvykh'. Nie jest to co prawda zakończenie, którego można by się spodziewać po albumie powstającym przez prawie osiem lat, ale jest to świetne podsumowanie całej płyty” – ocenił Sean McCarthy z PopMatters.
„Po fanfarowym brzęku w otwierającym album 'Gemini', złowieszcze smyczki, które następują po nim, sugerują słuchaczowi, że Tomorrow’s Harvest jest najmroczniejszą i najbardziej dystopijną płytą Boards of Canada” – stwierdził Jack Dutton z musicOMH dodając, że „większość albumu jest mroczna i złowroga, szczególnie w porównaniu z niektórymi utworami z ich wcześniejszej płyty The Campfire Headphase. Jedynie w takich utworach jak „Nothing Is Real”, z nostalgicznym Rhodesem i ciągnącymi się, wysokimi dźwiękami smyczków, jest wiele reminiscencji jaśniej brzmiącego Boards of Canada. Płyta jest równie inteligentna, co mroczna, wypełniona falującymi arpeggiami i analogowymi dźwiękami syntezatorów.