(…) Syntezatorowe, przypominające pajęczynę ornamenty w pierwszych trzech utworach przywołują na myśl horrory Johna Carpentera i Daria Argenta. Zagadkowa pierwsza połowa płyty sprawia wrażenie, jakbyśmy przemierzali miasto duchów po jakimś niewyjaśnionym kataklizmie. To rodzaj muzyki, która rodzi dziwne wyobrażenia. Boards of Canada podrzucają kilka tropów co do własnych intencji, pozostawiając jednocześnie miejsce na własne teorie każdego słuchacza. (…) „W drugiej połowie albumu kolory stają się coraz ostrzejsze i jaśniejsze.” – ocenia recenzent, a pięć ostatnich utworów to według niego „finałowy odcinek, tak ekspansywnie wspaniały, że możesz żałować, że nie usłyszałeś go po raz pierwszy nad jeziorem Dolores”. „Tomorrow’s Harvest może nie woła o uwagę, ale z pewnością ją nagradza” – podsumował.

„Świat Tomorrow’s zachowuje wszystkie dźwiękowe sygnatury Boards z dawnych lat.” - stwierdziła Kitty Empire z The Observer. „Są tu niemodne breakbeaty i arpeggiujące syntezatory, przywodzące na myśl filmowe ścieżki dźwiękowe z lat 70., skrzypiące transmisje przeplatają się z lawowaniami owodniowego, analogowego dźwięku, a wszystko to ozdobione nielicznymi samplami wokalnymi, których celem rzadko jest komfort”.