Zaiste szczęśliwie pochwyciła autorka historyczne znaczenie gladiatorstwa, a myśl jej choć nie jest oryginalna, to ma tę zaletę, że jest powtórzoną po wielkim mistrzu naszym: Mickiewiczu”. Tylko czy ta opinia świadczy o powieści Morzkowskiej, czy może o samym Niewiarowskim?. Kolejny recenzent, którym był Antoni Jaksa-Marcinkowski, zwrócił uwagę na pewne podobieństwo tego utworu do Pod włoskim niebem Józefa Kraszewskiego; poza tym zarzucił jej stosowanie zużytych motywów, wtórność fabuły, a w konsekwencji papierowość całej powieści:
Jan Zachariasiewicz tonem niestroniącym od zgryźliwościRecenzja zaczyna się w następujący sposób: „Rzecz dzieje się w Rzymie. Bohater tej nowej powieści jest z powołania malarzem, imię mu Wacław, autorka dodaje że rodem z Polski; podzięka się jej należy za to objaśnienie, bobyśmy narodowości jego inaczej, z toku powieści odgadnąć nie potrafili”. podziela zdanie poprzednich recenzentów, dodatkowo jednak odmawia jej talentu, który jest „jak iluminacja z różnobarwnych ciemnego koloru lampionów. Może bawić oko, łudzić zmysły, ale nie daje czystego światła”Nasz stół redakcyjny, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1857, nr 10, s.