Powołujący się na relację z tych uroczystości Edward Zając wymienił zrealizowane upamiętnienie w postaci krzyża na cmentarzu, aczkolwiek nie sprecyzował kiedy do tego doszło.
Realizacja z 1923 Według relacji Józefa Pohorskiego (w młodości pod nazwiskiem Pudełko) na początku XX wieku harcerze w Sanoku pielęgnowali tradycję, zgodnie z którą w uroczystość Wszystkich Świętych 1 listopada rozpalali na cmentarzu ognisko, utworzone z zebranego na pobliskim wzgórzu Glinice krzewów jałowca. Przy tym ceremoniale śpiewali pieśni, np. „Boże, coś Polskę”, „Z dymem pożarów”. W tym okresie nie odprawiano jeszcze na cmentarzu mszy świętej, a odbywała się jedynie procesja. Czterech harcerzy sanockiego hufca (na początku lat 20. XX wieku kierowanego przez ks. Pawła Rabczaka), będących jednocześnie uczniami miejscowego Państwowego Gimnazjum im. Królowej Zofii, postanowiło postawić krzyż pamiątkowy celem upamiętnienia polskich powstań niepodległościowych. Byli nimi Fritz Hotze, Józef Pudełko, Tadeusz Riedrich, Zygmunt Żyłka-Żebracki. W tym celu od właściciela ziemskiego Eugeniusza Nowaka uzyskali zezwolenie na ścięcie dębu, czego dokonali w lesie w okolicach wsi Liszna pod Sanokiem w połowie października 1923. Następnie przetransportowali drzewo do miasta przy pomocy wozu samociąża (bez konia).