Jasne było, że w tej sytuacji partykularne interesy finansowe Ferdynanda nie były odpowiednio chronione, zwłaszcza przy jego ciągłych kłopotach finansowych. Powierzając zwierzchnictwo nad prowincją osobie wskazanej przez biskupów wrocławskich, oczekiwał w zamian wdzięczności za wsparcie, jakiego udzielił im suweren. Lecz biskup Baltazar zawiódł oczekiwania króla, zwłaszcza kiedy w 1553 roku nie przeszkodził książętom i innym stanom, którzy stosując wątpliwe metody obrachunkowe pomniejszyli wartości rocznej sumy przyznawanej królowi o prawie jedną trzecią. Wówczas król szybko postanowił powierzyć jego interesy specjalnemu urzędnikowi. Fryderyk Redern został wysłany na Śląsk jako Witztum z roczną pensją 700 talarów, któremu przyznano zarówno mieszkanie, jak i oficjalną siedzibę w dawnym zamku królewskim we Wrocławiu (na miejscu którego później wybudowano uniwersytet). Redern doskonale wiedział, w jakim celu został tam wysłany, więc bezceremonialnie rozpoczął pracę nad odzyskaniem królewskich regaliów, nawet tam, gdzie z biegiem lat wpływy króla mocno osłabły, przywracał je dla króla i po cichu przekształcał lenna w alody.