Początkowo sądził, że została tu przez przypadek zostawiona przez listonosza, jednakże nikt w okolicy nie miał prenumeraty tej gazety. Kilka dni przed morderstwami Gruber powiedział sąsiadom, że odkrył ślady w świeżym śniegu, które prowadziły z pobliskiego lasu do drzwi w maszynowni farmy.

Późną nocą mieszkańcy gospodarstwa słyszeli kroki na strychu. Gruber przeszukał budynek, jednak nikogo nie znalazł. Chociaż opowiedział o obserwacjach rodziny kilku osobom, odmówił przyjęcia pomocy, a sprawa nie została zgłoszona policji. Według szkolnej koleżanki siedmioletniej Cäzilii Gabriel, dziewczynka powiedziała, że jej matka, Viktoria, uciekła z farmy w noc poprzedzającą morderstwo i zaledwie kilka godzin później została znaleziona w lesie.

Niespełna rok po morderstwach i śledztwie w ich sprawie, gospodarstwo zostało zburzone, co ujawniło dodatkowe dowody (kilof ukryty na strychu i scyzoryk w sianie w stodole).