26 czerwca o godzinie 9:58, gdy konwój znajdował się w odległości około 100 mil morskich na południowy wschód od Belawan, dostrzegł go brytyjski okręt podwodny HMS „Truculent”. O 11:12 brytyjska jednostka wystrzeliła cztery torpedy, z których dwie dosięgły „Harugiku Maru”. Pierwsza eksplodowała między ładownią nr 2 a bunkrem węglowym, druga trafiła w rufę. Statek przełamał się na pół i zatonął w ciągu piętnastu minut. Ze względu na fakt, że wody były w tym miejscu płytkie, fragment jego dziobu jeszcze przez co najmniej trzy lata utrzymywał się nad powierzchnią morza.

Tego dnia morze było spokojne, a strażnicy – co nie zawsze zdarzało się w takich wypadkach – natychmiast zezwoli jeńcom na opuszczenie statku. Oba tankowce przystąpiły najpierw do ratowania japońskich i koreańskich rozbitków, niemniej po upływie mniej więcej trzech godzin zaczęły wyciągać z morza także jeńców wojennych. Ocalali oskarżali później japońskich oficerów o niezapewnienie jeńcom odpowiedniej liczby kamizelek ratunkowych i nieudzielenie pomocy rannym. thumb|Judy, suka rasy pointer, która przeżyła zatoniecie statku Katastrofę przeżyło 1014 jeńców. Niemal wszyscy zostali uratowani przez japońskie statki i zabrani do obozów jenieckich w Singapurze. Trzech zdołało o własnych siłach dopłynąć do wybrzeża Sumatry, tam jednak ponownie wpadli w ręce Japończyków.