Stwierdził między innymi: "Kisielewski, zarówno jak Wyspiański, zrozumieli całą szmatławość psychiki inteligenckiej, jej egoizm stanowy i osobisty".

Po zakończeniu II wojny i światowej dramat wystawiono po raz pierwszy 29 maja 1953 roku na deskach Teatru Narodowego, na scenie studyjnej. Był on wówczas pracą dyplomową debiutującego reżysera, Jerzego Rakowieckiego. Główne postacie grali Jan Żardecki i Maria Kubicka. Interpretacja ta spotkała się w większości z pozytywnym przyjęciem. Chwalono przede wszystkim twórcze i odkrywcze odczytanie tekstu. Salomon Łastik wyraził zadowolenie z tego, że "nienawiść i pogarda, którą wywołuje Żardecki do osoby Relskiego, świadczy o nadaniu temu poecie młodopolskiemu właściwych mu wymiarów". August Grodzicki wysiłki reżysera uznał za nadaremne, gdyż sztuka była jego zdaniem już wówczas martwa. Nieprzychylne recenzje wystawili przedstawieniu Jacek Früling, publicysta z Krakowa oraz Wojciech Natanson. Uważali oni, w dzieło zostało zwulgaryzowane.