Wszyscy oni byli przed wojną działaczami lub sympatykami Stronnictwa Narodowego.

Inicjatorami pogromu byli burmistrz Stanisław Pieniak, jego brat Albert oraz mieszkający pobliskiej wsi Świdry, późniejszy agent Gestapo Mieczysław Kosmowski.

Akcja była dobrze zorganizowana. Uczestniczyło w niej kilkudziesięciu mężczyzn podzielonych na trzy grupy. Jedna atakowała osiedle żydowskie nazwane Pawełki, druga mieszkania żydowskie na Rynku, trzecia nową część miasta. Według kilku relacji zginęło tej nocy około 300 lub 400 Żydów, w większości kobiet i dzieci. Po rzezi rozpoczął się rabunek mieszkań. Mordercy zapowiadali, że następnego dnia powtórzą pogrom.

Jedna z ocalonych z pogromu Chaja Sójka Goldman w liście wysłanym w lipcu 1945 roku tak opisała wydarzenia następnego dnia:

Pozostali przy życiu byli przybici strachem i zadawali sobie pytanie co mamy robić? Jak możemy się uratować? Moja matka pobiegła do księży prosić ich o wstawienie się za Żydami, ci jednak odmówili pomocy. Razem z Chaną Libą Zemłem i Salą pospieszyłam do polskich inteligentów. U nich także nie znaleźliśmy ratunku.(…) Zapadła noc. Około dwudziestu Niemców wkroczyło do miasta – zwyczajni żołnierze.