Bałyśmy się im pokazywać, ale później wpadłyśmy na pomysł, abyśmy zaryzykowały i zwróciły się do nich – może nam pomogą? (…) Z początku odmówili nam pomocy: „to nie nasza sprawa my walczymy tylko na froncie, a nie z cywilami” – wyjaśnili. Jednak kiedy zaproponowałam im mydło i kawę zmiękli. Pilnowali porządku w mieście przez całą noc i dzięki temu był spokój.

Do kolejnego masowego mordu szczuczyńskich Żydów doszło 14 lipca. Było to już po pogromach i masowych mordach w Radziłowie, Wąsoszu Jedwabnem i wielu innych miejscowościach. Najprawdopodobniej w tym czasie w Szczuczynie stacjonowały lub pojawiały się czasowo niemieckie specjalne oddziały operacyjne. Zapewne na rozkaz niemiecki polska milicja na rynku zgromadziła około stu mężczyzn, których następnie zaprowadzono na żydowski cmentarz we wsi Skaje i tam okrutnie zamordowano kijami, siekierami czy łopatami.

W następnym tygodniu w Szczuczynie zorganizowano getto. Jego komendantem został Wincenty Rong, który wcześniej brał udział w mordzie na cmentarzu w Skajach. Po utworzeniu getta rozwiązano polską ochotniczą milicję, a w jej miejsce powołano regularną jednostkę policji pomocniczej na żołdzie niemieckim.