I ci ludzie również się modlą, płaczą, ponieważ opuszczają swoją ojczyznę«. Ale nawet dotykając tych niebezpiecznych w tamtych czasach tematów, nigdy nie mówił źle [o komunistach]. Przyjmował ciosy losu jako pochodzące z rąk Pana. Wszystko, co mówił, było aktualne, ale bez politycznej agitacji. Ludzie w jego słowach nie słyszeli o podżeganiu do wrogości, dlatego przychodzili na jego kazania. W 1948 zabroniono mu głoszenia kazań w archidiecezji kowieńskiej, a 11 sierpnia 1948 oskarżono „za antyradziecką agitację o motywacji nacjonalistycznej lub religijnej” i skazano przez Kolegium Specjalne NKWD na 10 lat łagru w Incie (Republika Komi). Pracował w tamtejszych kopalniach węgla oraz na budowach. Zwolniony w sierpniu 1956, wrócił na Litwę i został skierowany do parafii Vertimai w okolicach Jurborka. W marcu 1957 ponownie aresztowany i osadzony w obozie w Workucie (Workutłag). Zwolniony w sierpniu 1957. O obozowych latach tak wspominał: W kopalni śpiewałem, ciesząc się, że żyję. Na starość mam emeryturę 139 litów. Nie ważcie się dawać mi emerytury więźniarskiej. Bycie więźniem na Syberii to dla mnie zaszczyt. Po powrocie na Litwę pełnił posługę kapłańską w kościołach dekanatów joniszkiego, ukmergowskiego i rosieńskiego (Juodeikiai, Żmujdki, Milašaičiai i Butkiškė).