Wszyscy mężczyźni w wieku powyżej szesnastu lat, w sumie 173, zostali oddzieleni od reszty mieszkańców i zamknięci w piwnicy, stodole oraz oborze gospodarstwa rodziny Horáków. Następnie wyprowadzano ich w dziesięcioosobowych grupach, ustawiano w szeregu przy stodole i rozstrzeliwano. Ściany stodoły obłożono materacami celem zapobieżenia rykoszetowaniu pocisków. Cała akcja trwała od świtu do 16.00. Chociaż rozstrzelani mieli zostać wyłącznie mężczyźni starsi niż szesnastoletni, wśród ofiar zdarzali się też młodsi – najmłodszą był Josef Hroník, w momencie śmierci niemający ukończonego piętnastego roku życia. Wśród rozstrzelanych znalazł się także ksiądz , proboszcz miejscowej parafii św. Marcina, który w przeddzień tragedii przebywał poza Lidicami i który został potajemnie ostrzeżony, aby nie wracał do wsi. Ten jednak pospiesznie pojechał do Lidic, chcąc umrzeć wraz ze swoimi parafianami. Ciała zamordowanych nie były usuwane. Kolejni mężczyźni, którzy przychodzili pod „ścianę śmierci”, musieli stanąć przed zwłokami uprzednio zamordowanych, a pluton egzekucyjny za każdym razem cofał się o krok. Dopiero po rozstrzelaniu wszystkich mieszkańców, zwłoki pogrzebano w masowym grobie, wykopanym przez więźniów z położonego nieopodal obozu koncentracyjnego w Terezinie. W lidickiej zbrodni uczestniczyli m.in.