zdarzały się przypadki omdleń z powodu braku powietrza. Tragiczne warunki panowały zwłaszcza w tzw. celi śmierci, gdzie umieszczano ciężko chorych i umierających więźniów.
Oficjalna racja chleba wynosiła zaledwie 130 gramów dziennie (w więzieniach po „stronie aryjskiej” – 400 gramów). Więźniowie i więźniarki otrzymywali ponadto zupę (dwie porcje dziennie) oraz kawę zbożową. Kąpiele i dezynfekcja były możliwe co najwyżej w nieregularnych odstępach czasu. Ciasnota i złe warunki sanitarne sprzyjały rozwojowi chorób zakaźnych, w szczególności tyfusu i gruźlicy. Częste były przypadki bicia więźniów przez strażników.
W konsekwencji w Areszcie Centralnym panowała bardzo wysoka śmiertelność. Jeden z anonimowych pamiętnikarzy odnotował, że w Areszcie Centralnym „mimo wysiłków Patronatu, ludzie marli jak muchy”. Z kolei 22 marca 1942 roku Adam Czerniaków odnotował w swym dzienniku, że przy Gęsiej umiera dziennie dwóch więźniów. Tak duża liczba zgonów spowodowała wkrótce poważne problemy sanitarne i organizacyjne, gdyż zwłok nie można było usunąć z aresztu do momentu urzędowego stwierdzenia zgonu i zatwierdzenia stosownego protokołu przez niemiecki Sąd Specjalny. Dopiero po pewnym czasie władze niemieckie zezwoliły, by informacje o zgonach były przekazywane drogą telefoniczną.