18 kwietnia fala protestów dotarła do Seulu. Studenci pokojowo wyszli na ulicę, żądając ponownych wyborów. Wskutek zaatakowania ich przez zwolenników Rhee opłacanych przez rząd, protesty szybko przycichły. Dzień później ponad 100 000 uczniów szkół średnich i studentów pomaszerowało do Błękitnego Domu, wzywając Rhee do rezygnacji. Policja otworzyła ogień, zabijając około 180 osób i raniąc tysiące. Rząd ogłosił stan wojenny w celu stłumienia demonstracji. W historii Korei, ten dzień został nazwany Krwawym Wtorkiem. 25 kwietnia do protestujących dołączyli profesorowie i nauczyciele przewyższając liczebnie żołnierzy i policję, którzy odmówili zaatakowania protestujących.
Wobec takiego układu zdarzeń Syngman Rhee 26 kwietnia podał się do dymisji, a wiceprezydenta oskarżono o korupcję. Niedługo później do dymisji podał się rząd. W posiadłości Rhee pierwszy syn Lee Ki-poonga, Lee Kang-seok, zastrzelił ojca i jego rodzinę, a następnie popełnił samobójstwo.