149–152..

Wskutek ucieczek, wywózek na roboty przymusowe w III Rzeszy, przesiedleń i powojennej zmiany granic, polskie rodziny ofiar OUN-UPA oraz państwo polskie na kilkadziesiąt lat straciły możliwość pielęgnowania i upamiętniania pozostawionych na Kresach grobów, a także zapewnienia zamordowanym godnego pochówku. Andrzej Przewoźnik pisał w 2008 roku:

Na Wołyniu znajduje się około 1,5 tys. miejsc (miejscowości), w których dokonywano zbrodni na Polakach, w dawnych województwach tarnopolskim, lwowskim i stanisławowskim – około 2 tys.Adam Kruczek, Kropla w morzu kresowej krwi, dodatek „Wołyń. Fałszowanie pamięci. 1943-2013”, Nasz Dziennik nr 160/2013, s. VIII. Według obliczeń Leona Popka jedynie 3 tys. Polaków zabitych na Wołyniu miało chrześcijański pochówek. W jego opinii pozostałe ofiary, które spoczywają w około 10 tysiącach „dołów śmierci”, powinny zostać odnalezione, ekshumowane i godnie pochowane. Kolejne 10 tys. „dołów śmierci” wymagających takich samych działań znajduje się zdaniem Popka na terenie dawnej Małopolski Wschodniej.

Leon Popek podkreśla znaczenie upamiętnień nagrobnych i możliwości odwiedzania grobów w kultywowaniu pamięci: