1831. Z placu świętego Marka udali się do ulubionej kawiarni B. Był tam chłopiec, Dominik, którego imię B. zdrabniał, wołając go: Menego. B. miał około sześćdziesięciu lat, talentu niewielkiego, odznaczał się miłością do sztuki i pracowitością. B. wspomniał, że gdy z Corneliusem malował w Monachium Sąd ostateczny, gdzie był wyobrażony Herod, wszedł do kościoła imperator rosyjski ze świtą. Malującym przeszło wtedy przez głowę, że dawni mistrzowie brali wzory z życia. Zapytany nad czym teraz pracuje, odparł, że trochę komponuje i że zaczął malować mały obraz przedstawiający rybaka z dziećmi, żebrzącego za pomocą złowionej, pustej, muszli. Zawołał chłopca, ale źle zaakcentował i powiedział: me nego (topię się).

Następnego dnia Norwid otrzymał list, w którym B. zawiadamiał, że z powodu niespodziewanego wyjazdu hrabiostwa, z którymi podróżuje, musi opuścić Wenecję. Proponował, by się pożegnali nazajutrz na Lido. Przesyłał na pamiątkę chusteczkę, którą mu podarował Słowacki. Kiedy Norwid zjawił się na Lido, spotkał gondoliera, policjanta i dwie damy nad garstką bielizny. B. powiedział gondolierowi, że chce zażyć kąpieli i za głęboko popłynął. Ma grób na Lido.

Uwagi

Przypisy . . . . .

Bibliografia

Kategoria:Proza medytacyjna Cypriana Kamila Norwida