Podciął sobie gardło brzytwą, po czym rzucił się w wodę i utonął. Jego zwłoki wyrzuciła po kilku dniach woda, nadgryzione przez ryby. Tekst utworu ukazał się w 139 numerze Gońca Polskiego z 1850.
Menego stanowi anegdotyczny i filozoficzny zalążek Czarnych kwiatów. Pojawiają się już w nim motywy podświadomego przeczucia śmierci oraz symboliczne znaki tych przeczuć. W odróżnieniu od Czarnych kwiatów ostatnie słowa Byczkowskiego zostały jednak rzucone na o wiele obszerniejsze tło, z które Norwid zrezygnował w późniejszym utworze w związku z wprowadzeniem innej koncepcji artystycznej.
Treść Wiosną 1843 Norwid spacerował wzdłuż Riva degli Schiavoni z B. Gdy schodzili z ostatniego mostku B. zwrócił uwagę towarzysza na bogactwo inwencji kapiteli na Pałacu Dożów. Norwid wyraził przypuszczenie, że liczne postaci na kapitelach musiał tworzyć rzeźbiarz wedle natchnienia, rozmyślając o swym patronie, albo o Adamie i Ewie, albo o jakimś kupcu. B. był również zdania, że nikt planów szczegółowych wówczas nie kreślił, co widać po prostocie planów budowli. Norwid stwierdził, że nie trzeba było planów, bo nic co prawdziwie piękne nie ginie, ma bowiem w sobie iskrę nieśmiertelności, miłość. Nic w ogóle nie ginie, co zostało poczęte z miłości. mały|Portret Juliusza Słowackiego. T. Byczkowski.