Treść W wigilię Bożego Narodzenia Narrator szedł wiele godzin przez pustkę Kampanii Rzymskiej, aż stanął nad brzegiem morza. Wówczas nadpłynął okręt bez masztów i żagli, z którego buchał słup dymu, a ktoś z pokładu zapytał czy to ostatnia wigilia. Narrator zobaczył tłum postaci w karmazynowych czapkach i płaszczach białych. Były to ostatki szlachty polskiej, której żałobny anioł nakazał stanąć o północy w Bazylice Piotra. Narrator poprowadził ich w stronę Rzymu, a w trakcie marszu równina zaroiła się od świateł pielgrzymów innych narodów zdążających na wezwanie anioła który zapowiedział, że tego dnia po raz ostatni urodzi się Chrystus u grobu Piotra i więcej się na ziemi nie będzie rodzić ani umierać. Tłumy rozpoznały w Polakach ostatnich bohaterów ziemi i ruszyli za nimi ku Rzymowi.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Legenda (poemat) · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.