Wołodymyr Horbulin, doradca prezydenta Ukrainy Łeonida Kuczmy ds. bezpieczeństwa narodowego, twierdził, że po ataku na premiera bezpieczeństwo narodowe Ukrainy jest zagrożone. Do Kijowa sprowadzono ponad 500 funkcjonariuszy jednostki specjalnej Berkut z czterech sąsiednich obwodów, którzy odpowiadali za patrolowanie połączeń drogowych w stolicy i jej okolicach. Minister spraw wewnętrznych Jurij Krawczenko przekazał dziennikarzom, że w śledztwo w sprawie wybuchu bomby zaangażowanych jest ponad 3 tysiące funkcjonariuszy milicji.

17 lipca, na konferencji prasowej administracji Prezydenta Ukrainy, pierwszy zastępca szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Ołeksandr Skybinecki zapowiedział wzmocnienie ochrony najwyższych urzędników państwowych Ukrainy. Skybinecki nazwał wybuch bomby „celowym działaniem, dokonanym przez profesjonalistów”. Powiedział także, że istnieją mocne przesłanki wskazujące, że pewne radykalne siły „podniosły alarm, aby rozpocząć działania przeciwko reformom gospodarczym”. Wskazał zarówno siły lewicowe, takie jak komuniści, jak i siły prawicowe, takie jak UNA-UNSO.