Parnicki szukał więc najpierw odrębności dla swej pracy w środowisku klerków, uczonych i mędrców, tworzących własne zakony, które charakteryzowała właściwa im solidarność i sposób porozumiewania się. Od Srebrnych orłów poszukiwał tego mitycznego zakonu, spisując w kolejnych powieściach jego dzieje.
Jako pisarz historyczny w historii próbował odnaleźć przejawy absolutu. Znalazł je w wielkich, ponadnarodowych imperiach. Jego ideałem stał się Rzym, a wzorcem estetycznym raczej Panteon a nie Partenon. Po Rzymie przyciągnęło jego uwagę Bizancjum, herezjarchowie – nestorianie i pelagianie, a później mienszewicy i eserowcy, dla których, jako pokrzywdzonych, miał litość i sympatię. Chciał krzepić nie serca lecz mózgi. Wskazywał na paradoksalność ludzkich wyborów: konserwatywni, średniowieczni scholastycy stawali po stronie ruchu soborowego, podczas gdy humaniści, przedstawiciele nowych prądów bronili papiestwa. Podobnie po wystąpieniu Lutra, najbardziej antyklerykalni i wyszydzający niedostatki Kościoła humaniści, jak Erazm z Rotterdamu i Tomasz Morus, pozostali wierni Kościołowi.