Apollinaire natychmiast po śmierci stał się obiektem zainteresowania życia publicznego i bohaterem wielu wystaw, przy okazji której wspominano jego wątek w śledztwie ws. słynnej kradzieży. Zdaniem Seekamp, ready-made mogło być swoistym hołdem oddanym Apollinaire'mu, który dla Duchampa był przyjacielem i mentorem. Parodia Giocondy autorstwa Duchampa jeszcze bardziej wzmożyła zainteresowania oryginalnym obrazem. Sam Duchamp w wywiadzie z Calvinem Tomkinsem porównał swój gest do dziecięcego przyczerniania zębów postaciom na plakatach.
Duchamp swoim gestem ujawił androgyniczność bohaterki Mona Lisy, przedstawianą w kulturze zachodniej jako piękna. W innym wywiadzie autor opisywał, że po domalowaniu jej zarostu, gdy patrzysz na Monę Lisę, staje się... prawdziwym mężczyzną. To nie kobieta przebrana za mężczyznę; to prawdziwy mężczyzna. Jednocześnie przyznał, że dokonał tego odkrycia nieświadomie. Duchamp konsekwentnie pogłębiał swoje zainteresowanie kobiecą stroną własnej natury. W 1920 roku stworzył swoje transseksualne alter ego, panią Rose Sélavy, którym posługiwał się aż do 1941 roku.