6 stycznia 1990 roku po godzinie 19:00, w dzień Wigilii prawosławnego Bożego Narodzenia, w Czernihowie doszło do wypadku samochodowego z udziałem członka komitetu obwodowego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Wałerija Zajiki, który jadąc swoją Wołgą zderzył się z Żiguli kierowanym przez chorążego szkoły lotniczej. Do zdarzenia doszło na rogu ulic Rokossowskiego i Docenki. Z bagażnika Wołgi wypadły wówczas produkty, które miały trafić na świąteczny stół, takie jak wędzona kiełbasa, szynka czy koniak. Były to towary niedostępne dla większości obywateli radzieckich, co zbulwersowało świadków wypadku.
Po wypadku oburzeni mieszkańcy Czernihowa wyciągnęli Zajika z samochodu, oskarżając go o posiadanie towarów deficytowych, do których oni sami nie mieli dostępu. Działacz komunistyczny został uratowany przez milicjantów, którzy jednak nie przystąpili do rozgonienia ludzi. Mieszkańcy zaczęli wchodzić na Wołgę, wykorzystując ją jako trybunę wiecową. Następnie zdewastowali samochód, rozkradając jego wyposażenie, po czym pojechali nim pod siedzibę obwodowego komitetu partii na Placu Czerwonym w Czernihowie. W międzyczasie do mieszkańców dołączyło coraz więcej osób, w tym przedstawiciele opozycyjnego wobec władzy komunistycznej Ludowego Ruchu Ukrainy. 7 stycznia na wiecu zebrało się około czterech tysięcy osób.