Oprócz tego, strumień sprawił, że inne beczki także się otworzyły. W konsekwencji tego okolicę zalała wielka ilość piwa. W przeciągu minut powódź dosięgnęła George Street i New Street. Piwo zalewało piwnice kamienic, w wyniku czego te się zawalały. Kilka osób zginęło, a pracownicy browaru odnieśli poważne obrażenia. Mimo tych tragicznych zdarzeń wielu mieszkańców zbierało piwo do pojemników, zapewne po to, by móc je później wypić. Uszkodzony browar stał się natomiast atrakcją turystyczną. Strażnik za opłatą jednego lub dwóch pensów pozwalał obejrzeć zrujnowane kadzie z piwem. Browar Horse Shoe Brewery uniknął jednak odpowiedzialności za dopuszczenie do katastrofy (dostał nawet odszkodowanie) i nie musiał płacić rodzinom ofiar zadośćuczynienia. Z tego powodu pogrzeby zorganizowano ze zbiórki charytatywnej, na którą wielu Londyńczyków chętnie wpłaciło swoje pieniądze.