W tej sytuacji biskupi wikariusz sądowy ze swoimi ludźmi kilka razy starał się ująć Jaczewicza, a w obliczu niepowodzeń, zorganizował trzy wyprawy zbrojne na pustelnię, przy pomocy miejscowej szlachty, które zostały jednak odparte spod murów bronionej fortyfikacji, nie bez udziału okolicznych chłopów, wspierających Jaczewicza. W odwecie jego żołnierze przeprowadzili własne napady zbrojne zarówno na wikariusza, jak i na wspierających go szlachciców, z których dwóch ciężko pobito. Czwarta ekspedycja, u schyłku jesieni 1708 była skuteczna. Po zdobyciu pustelni., aresztowano Antoniego i uwięziono w Krakowie, skąd wiosną następnego roku zdołał kolejny raz zbiec.

Dalsze wydarzenia są gorzej udokumentowane. Zbieg ukrywał się przez dłuższy czas, po czym pojawił się przed Wielkanocą (nie wiadomo, którego dokładnie roku) powtórnie w okolicy Góry Witosławskiej (nie wiadomo jednak czy na niej zamieszkał i czy pustelnia istniała po szturmie z jesieni 1708).. Udokumentowane jest, że w dalszym ciągu wygłaszał kazania dla ludności w poprzednim stylu, deklarował kolejne cuda, dodatkowo zaś ogłosił, że po ucieczce z więzienia był u papieża w Rzymie, który uczynił go swoim jedynym przedstawicielem w Polsce i nadał prawo likwidacji kościołów, co zostało wg niego potwierdzone przez papieskiego nuncjusza.