Gebhardtowie wystosowali do generalnego gubernatora Petersburga – Aleksandra Suworowa – petycję o przyznanie terenu na założenie ogrodu zoologicznego. Dzięki koneksjom Gebhardtów prośba została rozpatrzona pozytywnie, a przyznany im teren zwolniony został z czynszu na najbliższe 20 lat, pod warunkiem, że będą dbali o utrzymanie ścieżek i drzew, a także umożliwią uczniom państwowych placówek oświatowych bezpłatne zwiedzanie ogrodu trzy lub cztery razy w roku. Pierwsza kolekcja liczyła ok. 200 zwierząt należących do 70 gatunków, m.in. lew, tygrys, jaguar, serwal, nilgau, żółwie i pawie.
Komisja odpowiedzialna za wydanie pozwolenia na dalszą działalność, mimo że zaopiniowała funkcjonowanie ogrodu pozytywnie miała zastrzeżenia w kwestii spełniania warunków definicji ogrodu zoologicznego. Przewodniczący komisji, minister spraw wewnętrznych Piotr Wałujew stwierdził, że: nie był to ogród zoologiczny, a raczej menażeria umieszczona w ogrodzie.
Mimo zainteresowania, jakie wśród mieszkańców Petersburga wzbudziło otwarcie menażerii, inwestycja Gebhardtów okazała się nie tak dochodowa, jak przewidywali.