Rywalizacja Federera i Nadala została jednak odsunięta w czasie, dlatego że Hiszpan niedługo po tym spektakularnym zwycięstwie nad Szwajcarem musiał wycofać się z wielu turniejów ze względu na kontuzję.

Federer natomiast kontynuował swoją dobrą passę – w maju, na obiekcie Am Rothenbaum w Hamburgu Szwajcar odniósł kolejne zwycięstwo, eliminując po drodze m.in. Carlosa Moyę, Lleytona Hewitta, a w finale wynikiem 4:6, 6:4, 6:2, 6:3 Guillermo Corię, któremu przerwał serię 31 meczów bez porażki. I chociaż wielkoszlemowy Roland Garros nie zakończył się po myśli Szwajcara, ponieważ odparł już w trzeciej rundzie, to później kontynuował swoją dominację na trawie – bez straty seta wygrał zawody w Halle, kontynuując serię 17 meczów bez porażki na kortach trawiastych. Na Wimbledonie Federer ponownie osiągnął finał, tracąc po drodze jednego seta w meczu ćwierćfinałowym z Lleytonem Hewittem. W pojedynku o tytuł pokonał 4:6, 7:5, 7:6(3), 6:4 Andy’ego Roddicka. Eksperci tenisowi – tacy jak Boris Becker lub John Lloyd – jednoznacznie stwierdzili, że to był jeden z najlepszych finałów ostatnich lat. W międzyczasie Nadalowi udało się wyleczyć kontuzję, po czym dość prędko osiągnął sukces – w sierpniu wygrał swój pierwszy turniej w grze pojedynczej.