Szczęście urzeka czarem, czymś uwodzicielskim i jest upajające. Tenże klimat oddaje sącząca się leniwie na pograniczu jazzu w stylu Krzysztofa Komedy melodia z domieszką psychodelii i okraszona zmysłową, żeńską wokalizą (w typowym dla lat 70. stylu), chórku gdzie wychwycić można też i samego Skrzeka – brzmiącej równie frywolnie gitary basowej...

Bicie kościelnych dzwonów (muzyk wplótł nagranie dzwonów z francuskich kościołów) rozpoczyna przedostatni muzyczny fragment na płycie, tj. Świat – najbardziej progresywny temat odmalowujący ogrom tego co nas czeka człowieka na jego drodze życiowej, a więc: wielość perspektyw, mnogość różnych ścieżek, którymi może podążyć itd.

Utwór Karolina spina klamrą całą opowieść i zarazem pamiętnik kluczowych wydarzeń w życiu człowieka. Życie zatacza koło, stąd głosik dziewczynki słychać na tle podjętej na nowo melodii z utworu Narodziny. Te dziecięce opowieści – jak i niewinność na tle urokliwej muzyki Józefa Skrzeka, staje się przejmującą alegorią szczęśliwego dzieciństwa.