Zestaw rozedrganych efektów dźwiękowych i keyboardowych rozjazdów, stanowią intro z którego wychodzi, powtarzający się w kółko, oparty na kilku akordach, muzyczny motyw – okraszany solówkami syntezatora Mooga po pewnym czasie wzmocnionych progresywnie brzmiącą partią perkusji i ciężką, rockową oprawą, umiejętnie wkomponowaną w typowo elektroniczne pejzaże i zaskakująco zakończone efektami zgranymi z sali koncertowej filharmonii podczas strojenia instrumentów, wraz ze szmerem rozmów widowni...
Jest to wprowadzenie do kolejnego fragmentu zatytułowanego Koncert, który rozpoczyna wirtuozowska partia, zagrana na fortepianie akustycznym. Jest to impresja wspartą subtelnymi barwami syntezatora, podkreślona w pewnym momencie pompatycznym brzmieniem kotłów... Tę ilustrację dźwiękową można odczytać jako podpowiedź na temat – jaką drogę obierze tytułowa Karolina w dorosłym życiu, ewentualnie metafora, że dorosłe życie jest jak koncert i nikt nie wie jak je zagramy, a i tak ocenią je inni ludzie po jego odegraniu... A ten, jak życzy Karolinie sam autor tego poematu dźwiękowego, finalizuje burza oklasków.