Zdaniem recenzenta wyłania się z niego intymny portret Bergman – „być może zbyt intymny dla miłośników kina, którzy woleliby usłyszeć więcej o metodach pracy gwiazdy, a mniej szczegółów o jej mężach i dzieciach”. z „Los Angeles Timesa” pisał, że „pamiętniki i szczere listy, które Bergman pisała przez całe życie do starych przyjaciół, a także te wspaniałe filmy sprawiają, że Ingrid Bergman: własnymi słowami to zaskakująco intymny film, całkowicie wciągające spojrzenie w życie utalentowanej i złożonej kobiety”.
thumb|Stig Björkman (na zdj. w 2015), reżyser filmu T’Cha Dunlevy z „Montreal Gazette” uznał film za „kameralny, choć momentami autoironiczny”. Jako jeden z ważniejszych momentów w nim zawarty wymienił romans Bergman z Rossellinim, który załamał jej karierę na kilka lat. Jak uznał, wewnętrzna perspektywa czyni go „jednym z najbardziej poruszających momentów filmu”. Według autora, mimo że Björkman, mając do dyspozycji wiele materiałów, nie przekuł tego w coś „bardziej intrygującego”, to – jak zaznaczał – „samo życie Bergman oferuje fascynującą opowieść”. Krytycznie wyrażał się o muzyce Nymana i o długości trwania filmu.