Roisin O’Connor z „The Independent” opisał utwór jako „falę syntezatorów”.

Tekst dotyczy pobytu na parkiecie tanecznym i kreowania „nowej osobowości”, a Ed Powers z czasopisma „The Telegraph” zinterpretował go: „jedynym miejscem, w którym może być naprawdę sobą, jest anonimowość zatłoczonej dyskoteki”. Lynch odebrał go jako opis utraty pewności siebie, wobec której parkiet taneczny jawi się jako „miejsce ucieczki, uwolnienia i samorealizacji”. Hattie Lindert z portalu Pitchfork opisała utwór jako „house’ową odę do tańca w tłumie”. Mark Richardson z „The Wall Street Journal” odczytał go jako „deklarację z tezą, przedstawiającę klub jako miejsce, które rozpuszcza ego, zmniejsza niepokój i oferuje portal do wspólnej błogości”. Jeff Nelson z „People” nazwał go „hymnem poświęconym klubom, a także poczuciu wspólnoty i ucieczki od rzeczywistości, które mogą zapewnić”. Sam Rosenberg z Paste napisał, że Madonna pełni w piosence rolę „mądrego, wszechwiedzącego klubowicza-mędrzeca, zachęcającego nas do chodzenia do klubu z zaufaną grupą ludzi”. Krytycy muzyczni scharakteryzowali wokal jako „krzepki”, „hipnotyczny”, „przewiewny”, „z nieodpartą lodowatością” i obdarzony „intymnym, oddechowym tonem”.