To, co dla jednego badacza jest twierdzeniem nadzwyczajnym, dla innego może być jedynie hipotezą wymagającą zwykłej, lecz starannej kontroli.

David Deming zwracał uwagę, że jeśli aforyzm ma mieć wartość metodologiczną, to „nadzwyczajność” nie powinna oznaczać jakiejś tajemniczej jakości dowodu, lecz raczej odpowiednio dużą siłę lub ilość świadectw potrzebnych do przyjęcia tezy. Patrizio Tressoldi zauważał z kolei, że w praktyce próg ten bywa ustalany konsensualnie, a w niektórych dziedzinach, takich jak psychologia czy medycyna kliniczna, jego przybliżeniem stają się narzędzia statystyczne służące do oceny mocy dowodów.

W tym sensie zasada nie tyle ustanawia odrębny rodzaj dowodu, ile wskazuje, że akceptacja twierdzeń silnie odbiegających od wiedzy zastanej wymaga mocniejszego uzasadnienia niż w przypadkach bardziej zwyczajnych. Spór dotyczy więc nie tylko samych danych, ale także tego, jak wyznaczać punkt odniesienia dla ich oceny.

Krytyka Krytycy zwracają uwagę, że aforyzm jest efektowny retorycznie, ale nieprecyzyjny. Nie mówi bowiem, co dokładnie znaczy „nadzwyczajne” ani jak mierzyć „nadzwyczajność” dowodu.