W obozie partyzanckim na Piotrowym Polu panowała czujność, choć część dowództwa początkowo zlekceważyła skalę zagrożenia, licząc na to, że jest to jedynie lokalna obława. Mimo raportów o nadjeżdżających kolumnach zmotoryzowanych, nie zdecydowano się na natychmiastowe rozproszenie sił, co doprowadziło do zamknięcia partyzantów w „kotle”.
Oddział „Potoka” obozował w gęstych kompleksach leśnych, co sprzyjało działaniom dywersyjnym, ale jednocześnie ułatwiło Niemcom przygotowanie pierścienia okrążenia. Pod nieobecność dowódcy pułku "Potoka", na terenie obozu rządził szef kompanii "Fiedlera", st. sierż. Stanisław Trzaska "Jastrząb", który dzień przed bitwą wyszedł do pobliskiej wsi, gdzie przebywała jego wysiedlona rodzina. Gdy ogłoszono alarm "Jastrząb" był nieobecny, zastępował go st. sierż. Donat Stywryn "Wazon"M. Langer, Lasy i ludzie. Wspomnienia z lasów starachowickich 1939-1945, Warszawa 1993, s. 308.