Ugoda dyplomatyczna, której pragnął Nixon, miała być zawarta na warunkach amerykańskich, poprzez ochronę Wietnamu Południowego. Kluczowym aspektem podejścia Nixona była to, co sam nazwał „teorią szaleńca”, zgodnie z którą miał zachowywać się jak niebezpieczny przywódca zdolny do wszelkich działań, w tym wojny nuklearnej, aby zastraszyć Wietnam Północny i zmusić go do zawarcia ugody dyplomatycznej na warunkach amerykańskich. Nixon uważał, że Chińczycy podpisali porozumienie o zawieszeniu broni w Korei w lipcu 1953 roku z powodu gróźb prezydenta Dwighta Eisenhowera, że wiosną 1953 użyją broni jądrowej, a strategiczne bombardowanie lub samo jego zagrożenie zmusiłoby Wietnam Północny do podpisania rozejmu podobnego do tego porozumienia. Nixon przyznał, że jego obietnice wyborcze wykluczają „zwycięstwo militarne”, ale jak często powtarzał prywatnie, nie chciał być „pierwszym prezydentem Stanów Zjednoczonych, który przegrał wojnę”.
Zanim doszło do dyplomatycznych ustępstw z Sihanoukiem, Nixon postanowił zająć się sytuacją wietnamskich wojsk komunistycznych i baz zaopatrzeniowych w Kambodży.