W stolicy, pod nazwiskiem Oświęcimski, na fałszywej kenkarcie, ukrywa się po aryjskiej stronie i pomaga synowi.

W roku 1944 Marcin, zaangażowany w ruch oporu, zostaje wypchnięty z tramwaju, ulega wypadkowi i trafia do szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie, gdzie zostaje oddany ręce gestapo przez chirurga i katolicką zakonnicę. Julian bierze udział w powstaniu warszawskim, robi na sprzedaż lampy karbidowe i granaty, tak zwane „karbidówki” oraz wytapia materiał wybuchowy z niewypałów, ratuje się, uciekając kanałami ze Starówki. W epilogu Brzeziński jedzie do Łodzi z zamiarem zastrzelenia lekarza, który wydał jego syna.

Istotnym elementem fabuły jest również problem tożsamości – zarówno tej narzuconej przez okupacyjne warunki życia, jak i tej prywatnej, związanej z więzią rodzinną. Bohaterowie zmuszeni są do podejmowania decyzji, które wpływają nie tylko na ich przetrwanie, lecz także na możliwość zachowania relacji i ciągłości rodzinnej w warunkach wojennego rozpadu świata społecznego.

Recepcja Odbiór powieści był zróżnicowany, jednak w wielu recenzjach podkreślano znaczenie podjętej tematyki oraz literacką próbę zmierzenia się z doświadczeniem Zagłady i pamięci historycznej.