Nie był to jedyny problem herosa. Pojawił się bowiem olbrzymi rak Karkinos, by szczypać herosa w kończyny. Przysłała go Hera. Wojownik rozgniótł go lub rozbił go pałką. Następnie wezwał Jolaosa.

Herakles nakazał swemu bratankowi podpalić pobliski las. Dzięki temu mógł wypalać pochodnią miejsca po uciętych głowach hydry, zapobiegając w ten sposób ich odrastaniu. Grimal i Graves podają natomiast, że już wysyłane wcześniej przez pogromcę potworów strzały płonęły. Piszą też, że Jolaos na prośbę swego stryja sam przypalał pobranymi z płonącego lasu pochodniami rany monstrum. Tamowało to upływ krwi i odrastanie łbów. Pozostał jeszcze problem nieśmiertelnej z głów. Alkajos odciął ją mieczem lub złotym pałaszem, zakopał na polu lub przy drodze do Elajos jeszcze syczącą, a miejsce to przykrył wielkim głazem.

Zioło Syn Alkmeny doznał wielu obrażeń w walce, był pokąsany, z piekącym bólem. Jeden z bogów, którego imienia Parandowski nie wymienia, polecił mu użycie zioła przypominającego kształtem Hydrę. Znalazłszy roślinę, heros wrócił do zdrowia.

Żółć i krew hydry Po pokonaniu potwora Herakles rozciął tułów bestii, patrosząc cielsko. Dostał się do żółci monstrum i wykorzystał ją do zatrucia swych strzał.