Gdy więźniowie zorientowali się w sytuacji, odnaleźli ukryty klucz, ale równocześnie więźniowie przy przejściu nadal próbowali siłą otworzyć zamek niewłaściwym kluczem, którego część się ułamała i zablokowała zamek (konstrukcja drzwi uniemożliwiała przestrzelenie zamka). W tym samym czasie zastępca naczelnika poszedł sprawdzić, dlaczego strażnicy nie odbierają telefonów, i udało mu się uciec z zasadzki więźniów. Wtedy został wszczęty alarm. Więźniowie zorientowali się, że nie mają szans na ucieczkę. 3 postanowiło przy użyciu zdobytej broni walczyć do końca, a 3 wrócić do cel. Spośród tych ostatnich 1 więzień chciał uwolnić strażników, ale pozostałych dwóch kazało 1 więźniowi spośród tych, co postanowili walczyć, zastrzelić 9 zakładników. 5 z nich zostało rannych (1 zmarł w szpitalu), a wszyscy ocaleli, bo upadli na podłogę i udawali martwych. O 18.00 rozpoczął się nieudolny szturm strażników (z broni ciężkiej była ostrzeliwana część budynku, gdzie nie było buntowników), który zakończył się klęską (1 strażnik został zastrzelony, a 4 rannych). Wtedy naczelnik poprosił o pomoc marines, których wzmocniony pluton przybył ze wsparciem. Okazało się jednak, że z przyczyn formalno-prawnych żołnierze nie mogą bezpośrednio walczyć z więźniami, jednakże przeszkolili strażników.