thumb|350px|Kalendarz egipski znajdujący się na suficie grobu Senenmuta Uzmysłowiwszy sobie problem Egipcjanie mieli dwa wyjścia: albo mogli co 4 lata na koniec roku dodać jeden dzień, albo nie ingerując w długość roku kalendarzowego, stale przesuwać datę święta Nilu i innych świąt. Kapłani wybrali to drugie rozwiązanie. Komplikowało to niewątpliwie korzystanie z kalendarza, ale umacniało ich znaczenie w państwie. Skutecznie też przeciwstawiali się wszelkim próbom ingerencji w kalendarz, wymuszając nawet na obejmującym władzę przysięgę, że nie będzie wprowadzał dodatkowych dni, ani innych zmian w roku kalendarzowym. Dopiero w III wieku, gdy wpływy kapłanów znacznie osłabły, Ptolemeusz III Euergetes wydał w 238 roku Dekret z Kanopos, w którym polecił co 4 lata dodawać do 360 dni nie 5, ale 6 dni. Pozwoliło to uzgodnić lata sotisowe z kalendarzowymi. Reforma miała jednak ograniczony zasięg. Ludność nadal posługiwała się starym kalendarzem boga Tota, ignorując zabiegi administracji. Kres chaosowi położył dopiero w 30 roku przed Chr. cesarz rzymski Oktawian August, wprowadzając po zdobyciu Egiptu kalendarz juliański, nazywany w Egipcie „aleksandryjskim” lub „macedońskim”.